Wątek: ośrodek "nadzieja" Bielsko Biała
kamma
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 7

Posted:
25.lip 2017 - 08:08

Witam, chciałabym się dowiedzieć co myślicie na temat tego ośrodka ponieważ to tam postanowiłam skierować mojego 16-letniego syna. Syn od trzech lat eksperymentuje z narkotykami, od roku prawie codziennie przychodzi pod wpływem thc. Wczoraj byłam z nim u psychologa i pani psycholog potwierdziła to co przypuszczałam najgorszego, że potrzebny jest mu ośrodek.
jozefaa
avatar
neofita
neofita
postów: 2202

Posted:
27.lip 2017 - 13:08

Bardzo dobry ośrodek młodzieżowy. Bez obaw moim zdaniem. Bardzo dobra decyzja, spokoju i wytrwałości Wam życzę z całego serca.

Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
kamma
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 7

Posted:
28.gru 2017 - 10:20

Witam, syn nie poszedł do tego ośrodka bo trzeba było czekać pół roku na miejsce więc wysłałam go do innego. Był w ośrodku anastasis w strychach, bardzo fajny ośrodek. Leczył się tam 4 mies. i uciekł,znalazła go policja i odwiozła do ośrodka, kazali przyjechac i go zabrać na drugi dzień, bo powiedział że złamał abstynencję i palił papierosy i że on nie chce tu siedzieć i się leczyć. Po powrocie do domu szukałam następnego ośrodka. Poszedł do Wierzenicy bo tam było najszybciej miejsce. Nie sprzeciwiał się z tym za bardzo, że ma tam iść, bo wiedział o tym, że mu nie odpuszczę. Ale leczyc się nie chce, mówi że dalej będzie palić. W tym pierwszym ośrodku też nie chciał się leczyć nie miał motywacji do tego o czym dobrze wiedzieli wszyscy bo ciągle o tym mówił, że siedzi tu ze względu na mnie bo ja mu karze. Nie ma nakazu sądowego. Jest tam nie z własnej woli a z moim nakazem. Jak jechał teraz do ośrodka to powiedział że bedzie tam siedział tylko do czerwca. Pomyslałam dobre i to niż siedzenie w domu. Ale teraz jest inaczej bo on chce już wracać, płacze że już nie bedzie, że on woli być trzezwy niż siedzieć w ośrodku, że on woli być z rodziną w domu. Mąż mnie straszy że może sobie coś zrobić i chce go zabrać do domu na próbę. Ale pod pewnymi warunkami które ma podpisac w ośrodku jak nie dotrzyma tych warunków to idzie z nakazem z powrotem do ośrodka. Już sama nie wiem co robić, będę się starała przekonać syna aby tam został, ale czy to się uda? nie wiem. Już sama nic nie wiem. Wiem jedno że leczyc sie nie chce.
jozefaa
avatar
neofita
neofita
postów: 2202

Posted:
28.gru 2017 - 14:50

Ja bym nie zabrał go bo to choroba mu miesza w głowie, a jak wróci do domu popłynie. Lecz to Wy musicie wspólnie podjąć decyzje z mężem czy zostaje czy wraca? Wiadomo ze tak się dzieje że takimi zachowaniami chce wymusić powrót, lecz jak wróci to co? Krzywdy sobie nie zrobi? Tam ma opiekę a w domu będzie Wami manipulował jak teraz to czyni. Chodzicie na grupę wsparcia dla rodziców dzieci uzależnionych?

Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
kamma
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 7

Posted:
28.gru 2017 - 19:56

Ja też bym nie chciała go zabierać no ale problem polega na tym,że syn skończył 16 lat i sam może decydować o swoim leczeniu,może w każdej chwili wypisać się z ośrodka. Takie nasze paradoksy prawne. Ja też tak myślę że to jest jego manipulacja. Jak nie przekonam go rozmową i wróci do domu to myślę że nie będę miała wyjścia i będę musiała załatwiać nakaz.A wiem że on tego najbardziej się boi.
**nieznany użytkownik** 
Użytkownik niezarejestrowany

Posted:
29.gru 2017 - 15:50

nie mozna byc poblazliwym w pewnych sprawach
jozefaa
avatar
neofita
neofita
postów: 2202

Posted:
31.gru 2017 - 16:32

Jak 16 lat i decyduje o swoim leczeniu? Ja wiem ze 18. Nasz syn wiedział dokładnie ze jak opuści leczenie wraca tam natychmiast bo nie ma powrotu do domu przed ukończeniem leczenia. On dopóki nie jest pełnoletni podlega pod rodziców.

Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
kamma
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 7

Posted:
9.sie 2018 - 18:43

Więc, stało się to co miało się stać, syn wypisał się z ośrodka w marcu. I do czerwca siedząc w domu był trzeżwy no ale przyszły wakacje i zaczeło się od nowa codziennie przychodzi po marihuanie, mówi że prochów nie bierze. Ma robione testy i nic innego nie wychodzi dodam jeszcze że testy na dopalacze też ma robione. On twierdzi że jest bardzo zadowolony z tego że nie wciąga prochów tylko pali. No ale jak długo to będzie?. Mam zamiar złożyć wniosek do sądu ale mam dylemat jaki ma być ten wniosek, bo jedni mówią że do stacjonarnego ośrodka a inni że do zamkniętego. No ale jest jeszcze jeden problem bo jak bedzie ośrodek stacjonarny to on i tak musi wyrazić zgodę na leczenie mimo nakazu. Taka luka w prawie jak to powiedział pan sędzia, eh ręce opadają. A jak będzie zamknięty to tylko dla nieletnich a takie są dwa w Polsce i bardzo długo się czeka. Data przyjecia jak dzwoniłam dzisiaj to 2019r. No ale tam już nie ma gadania o niczym musi siedzieć nawet bez zgody. Tylko problem polega na tym że zanim on się tam dostanie to będzie miał skończone 18 lat i klapa. Bo zanim sprawa się odbędzie i miejsce znajdzie to trochę czasu minie. I teraz nie wiem co mam robić jaki wniosek pisać? Wiem że do takiego ośrodka ważność nakazu leczenia jest 2 lata, a potem nic jesteś bezradny. A sąd raczej nic z tym nie robi i taki ktoś nie ponosi żadnych konsekwencji z tego że nie odbył terapii z nakazem. I co teraz mam robić co pisać? Powiem jeszcze że nakaz który mam zamiar złożyć ma być do zakończenia terapii nie do skończenia 18 roku życia. Tylko czy to coś da? Mam totalną pustkę w głowie istna czarna dziura. Ja już sama nie wiem jak mam pomóc własnemu dziecku, jestem totalnie bezradna. Co mam robić może ktoś przerabiał ten temat w swoim życiu i wie co jeszcze można by było zrobić żeby skończył terapię? Totalna porażka.
jozefaa
avatar
neofita
neofita
postów: 2202

Posted:
10.sie 2018 - 08:30

Witam My z zoną jak syn opuścił ośrodek ustaliliśmy ze jak tylko przerwie abstynencję obojętnie czym :) to wraca na leczenie do ośrodka albo opuszcza dom miał już wtedy 18 lat. I tak się stało, jak zapalił i wyszły pozytywne testy to najpierw opuścił dom na jak pamiętam 3 dni i potem wrócił i odwieźliśmy go do ośrodka. W sądzie bym wybrał opcję taką aby jak najszybciej poszedł do ośrodka. Z tego co piszesz to jak zapalił trawę to niby nic się nie stało i on jest dumny że nic nie wali innego, toż to zwykła racjonalizacja prawda? Działaj jak najszybciej ale i ja bym rozmawiał z nim żeby sobie zdał sprawę że i tak wróci do ośrodka i to bardzo ciężkiego bo zamkniętego jak teraz sam się nie zdecyduje na leczenie. Może pójdzie po rozum do głowy i sie zdecyduje na leczenie bez sądu. Musi być świadomy tego ze przez sąd będzie miał bardzo ciężki ośrodek.

Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
kamma
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 7

Posted:
18.paź 2018 - 09:52

W sierpniu złożyłam wniosek do sądu o nakaz leczenia w zamkniętym ośrodku. Przez miesiąc nic się nie działo w sądzie jak chodziłam się dowiadywać w tej sprawie. Pani która udzielała mi informacji doradziła żebym złożyła wniosek o przyspieszenie sprawy, tak też zrobiłam. I w tym tygodniu przyszło pismo z sądu że sprawa odbyła się zaocznie i sąd postanowił zastosować środek tymczasowy o umieszczenie go w młodzieżowym ośrodku wychowawczym. Wyrok jest natychmiast wykonalny. Nie wiem jak mam to rozumieć czy to jest tylko na czas ,aż sąd znajdzie mu ośrodek leczniczy? Tak to rozumiem ale nie wiem czy dobrze.Ponieważ to co on wyrabia to nie mieści mi się w głowie, jest już tak zdemoralizowany, że czasami zagraża swojemu zdrowiu i życiu.I sama nie wiem jak mam go tłumaczyć przed sobą czy to jest aż taki wpływ narkotyków czy towarzystwa w którym się obraca. Powiem że wystraszyłam się tego wyroku. Ja chcialam o leczenie a tu taki wyrok zapadł.Rozmawiałam z nim na ten temat ,żeby poszedł sam na leczenie bo jak nie to sąd go skieruje tam gdzie napisał.Ale on twierdzi że on nie chce iść do ośrodka stacjonarnego na leczenie bo tam nie ma tego towarzystwa w którym on się obraca. Ręce opadają jaki ma zryty łeb.Powiedziałam mu że jest na tyle dorosły ,że sam dokonuje wyboru o swoim życiu i że sam bedzie ponosił w przyszłości tego konsekwencje. Dzisiaj ma jeszcze wybór a za chwile juz nie będzie go miał bo to sąd zadecyduje za niego, ale do niego nic nie dociera jest mu wszystko jedno gdzie sąd go umieści. Do szkoły nie chodzi wcale teraz bedziemy mieć zespół wychowawczy.Przepisał się z technikum do zawodówki bo twierdzi że tam jest mniej nauki i mniej lekcji, i, że tam będzie chodzić, też nie chodzi ,nie byl ani razu w szkole od tego dnia jak się przepisał. Już sama nie wiem co robic czy zostawić to wszystko w rękach sędziego i niech to on decyduje o jego ośrodkach, czy namawiać go na podjęcie samodzielnego leczenia, jak tak to jak go przekonać do tego bo żadne argumenty nie trafiają do niego.
jozefaa
avatar
neofita
neofita
postów: 2202

Posted:
18.paź 2018 - 16:33

Ja bym przekonywał do dnia kiedy sie zdecyduje albo kiedy pójdzie do wychowawczego. Tam nim pokierują i też terapie powinien mieć. Spokojnie stale bym go namawiał ale takze bym cisnął aby jak najszybciej trafił obojętnie w jakie miejsce byle jak najkrócej przebywał w domu. Sam wybiera i poniesie konsekwencje.

Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
bwalaszczyk
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 14

Posted:
20.paź 2018 - 17:14

kamma musisz jak najszybciej udać się do specjalisty. Z tego co wiem moja znajoma prowadzi bardzo dobrą terapię i wielu ludzi sobie chwali

https://terapiakobiet.pl/ - skontaktuj się i daj znak jak poszło

Trzymaj się cieplutko!
kamma
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 7

Posted:
3.gru 2018 - 11:29

Syn dostał skierowanie do ośrodka wychowawczego. Ale powiedział, że tam nie pójdzie i poczeka aż policja go tam zawiezie. A jak tam będzie to ucieknie bo nie ma zamiaru siedzieć w żadnym ośrodku. I będzie się ukrywał do 18 roku życia. 18 lat będzie mieć w lipcu. Za żadne skarby nie da się przekonać żeby iść się leczyć. Jest tak oporny na wszystko, że nic do niego nie trafia. To jest jakiś koszmar , horror w życiu bym się nie spodziewała że choroba aż tak może zawładnąć człowiekiem. Syn ma dużo znajomych po takich ośrodkach wychowawczych i oni mu cały czas piorą łeb co ma zrobić i jak ma postępować żeby tam nie trafić, jeden z nich ukrywa sie już rok czasu i to jest dla niego autorytet. Poinformował mnie jeszcze że jak nie ucieknie z ośrodka to ucieknie z domu. Chciałam z nim ostatnio porozmawiać i przekonać aby wybrał mniejsze zło i poszedł się leczyć do stacjonarnego, ale to co usłyszałam od niego to już przeszło moje wszystkie oczekiwania. Powiedział że mnie nienawidzi a jak chciałam żeby podał powód dla ktorego tak strasznie mnie nienawidzi to powiedział cytuje:" wal się , nie pozdrawiam" a na koniec wykrzyczał mi że mam wypier...... z jego życia i wyszedł z domu. Myślę ,że nie ma już dla niego ratunku dopóki sam nie zaryje gębą o asfalt i się nie obudzi. Już nie wiem co mam robić. Chyba nie jestem już w stanie mu pomóc. To wszystko za głęboko w nim siedzi za bardzo jest przesiąknięty tym wszystkim. Towarzystwo z którym się zadaje jak się dowiedziałam ostatnio to prawie sami cyganie. Czy można jeszcze upaść niżej, szok.
jozefaa
avatar
neofita
neofita
postów: 2202

Posted:
3.gru 2018 - 15:27

Witam Cie serdecznie. Sama wychowujesz syna z tego co pamiętam? Ja bym poprosił o szybka interwencje aby go zawieźć do Bielska Białej. Jak najszybciej wyrwać go z tego złego towarzystwa. On juz ryje twarzą po asfalcie ostro i pomagasz mu bardzo. Spokojnie musisz działać i nie załamywać się bo kto mu pomoże jak nie Ty? Jak ucieknie z domu to kto go będzie utrzymywał? Z tym kolega się będzie bujał? Nie możesz mu zakazać kontaktu z nimi? Zakazu opuszczania mieszkania? Jak tak to jedynie w sądzie u kuratora poproś o pomoc o jak najszybsza interwencję . Wiem że świat Ci się wali na głowę ale dasz radę, Grupa wsparcia chodzisz dla rodziców? By było Ci lżej chociaz czasowo, jak sie wygadasz i tam możesz też uzyskac pomoc i podpowiedzi co robić. Wielu sił Ci życzę i pisz częściej to też pomaga a i swiezo się widzi wtedy sprawę a tak jak po takim długim czasie napiszesz to musimy wszystko czytać odnowa o co chodzi, bo temat zanika ok i nam łatwiej i Tobie lżej jak cześciej będziesz pisała ok?

Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
kamma
avatar
nowicjusz
nowicjusz
postów: 7

Posted:
4.gru 2018 - 09:38

Zadziwię Cię Józefie, nie wychowuję syna sama jesteśmy pełną rodziną. Ale czuję się jakbym wychowywała go sama. Problem polega na tym ,że jego ojciec nie widzi problemu, a problem jest od 5 lat. A ojciec zawsze go tłumaczy ,że on po prostu taki jest i przejdzie mu z wiekiem , tylko że nie widzi ,że to nie przechodzi tylko jest gorzej.On nie chce widzieć problemu, i tak też robi. Ile razy bym nie mówila do niego co syn wyrabia to nie słucha tego co ja mówię tylko zmienia temat nie dając mi skończyć co mam do powiedzenia. To co robi jego ojciec to jest istne skur........stwo.Cały czs był jego wspomagaczem w tym co młody robi , nigdy nie widział złego. Jak wsadzałam młodego do ośrodka pierwszy raz to sama musiałam to robić zajęło mi to 2 miesiące. A tatuś cały czas powtarzał ,że on się nie zgadza na to żeby młody tam szedł.A potem jak zobaczył jak może wyglądać jego dziecko i jak zmienił się na lepsze w ośrodku to wszystkie zasługi przypisywał sobie. Ze mnie robi cały czas wariatke i chorą psychicznie i,że to ja mam się isc leczyć a nie młody.O, i tak to wygląda w domu ,to w skrócie napisane. Chodzę na grupę wsparcia i do psychologa i może jeszcze dlatego nie zwariowałam , ale czasami to już się zastanawiam sama nad sobą może faktycznie świruję? Może powinnam odpuścić? Ostatnio nawet syn to powiedział ,że ojciec miał zawsze to gdzieś czy on ćpa czy nie ćpa. Tylko szkoda ,że powiedział to do mnie a nie do niego. O zakazach wychodzenia z domu i przebywania w tym towarzystwie to mogę zapomnieć. Bo nie raz mu zakazywałam , ale on nie słucha i śmieje się, że zakazywać mu mogłam jak miał 16 lat a nie teraz, nie raz była zadyma z tego powodu. Teraz nawet nie pyta się czy może tylko informuje ,że idzie gdzieś na imprezę i nie będzie go na noc w domu. Młody powiedział ,że woli iść do wychowawczego niż iść się leczyć bo w wychowawczym są super ziomki, a w ośrodku leczniczym za bardzo piorą łeb i to jest nie do wytrzymania i tam są same debile.A jak mówię żeby poszedł do wychowawczego to też nie chce. Brak już czasami słów co ten dzieciak wygaduje. No ale ja wiem ,że to choroba przemawia przez niego. Bo jak ktoś kto codziennie pali marychę może wiedzieć i widzieć co się dzieje w jego życiu. Szkołę rzucił już całkowicie , od dwóch miesięcy nawet nie ściemnia,że wychodzi do szkoły, tylko zostaje w domu. My prowadzimy własną działalność, więc powiedziałam że jak nie chodzi do szkoły to ma iść do roboty na warsztat i pracować charytatywnie, to powiedział że on za darmo nie będzie robił, więc ojciec go bierze do roboty i coś mu tam płaci i młody zarabia na swoje kieszonkowe. Jak zrobiłam awanturę o to to ojciec powiedział ,że lepiej to niż ma iść kraść , już sama nie wiem co gorsze. Tak myślę ,że jak by uciekł z domu to właśnie ma taki plan że będzie ukrywał się z tym kolegą, dodam że ten kolega co się ukrywa to jest cygan. Jemu jest potrzebny ośrodek zamknięty bo z każdego innego to ucieknie, o taki też zamknięty ośrodek pisałam wniosek do sądu no ale sąd postanowił inaczej. A ten ośrodek co mu sąd zasądził to jest ośrodek otwarty i nawet jak tam trafi to może z niego uciec, więc nie za bardzo mu to pomoże. A i jeszcze w tym ośrodku wychowawczym są przepustki więc jak wróci na przepustkę to będzie to samo co jest teraz. No i jak go tu zawieść do tego ośrodka do Bielska Białej.
jozefaa
avatar
neofita
neofita
postów: 2202

Posted:
4.gru 2018 - 15:07

To dobry osrodek ale jak tam pójdzie to pewnie ucieknie, bo w ośrodku nie trzyma się nikogo kto nie chce się leczyć. Wtedy sąd może zasadzić zamkniętym, albo osadzić go może w wychowawczym. Nie rozumiem twojego męża. Jak sama będziesz walczyć o syna to jest to bardzo,bardzo trudne, bo syn zawsze ma metę u ojca i prędzej czy później jak tylko doła złapie nawet w ośrodku jak już by był to go opuści. Jak moja zona nie chciał zrozumieć że syn nasz ćpa, to dwa lata pracowałem nad zona aby wspólnie potem zawalczyć o syna,to ważne. Moja żona mówiła do mnie podobnie jak twój mąż.wyzywała mnie od wariatów i że przesadzam i że jest czysty. Twój jednak wie że cpa i nic z tym nie robi. Czy czasami mąż nie reguluje sobie także uczuć, alkoholem lub nie pali trawy? Często się tak zdarza. Ja bym ostro porozmawiał z mężem i jak by nie dało to rezultatu to nie wiem co bym zrobił, ale postawiłbym sprawę na ostrzu noża. Musi wreszcie zobaczyć dno syna i swoje zarazem bo to także i jego porażka wychowawcza i tez dlatego może to bagatelizować zpoczucia winy. Co na to twój terapeuta i grupa?

Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.