<!-- [site-name] -->
Witaj gość - dzisiaj jest środa, 18 września 2019, 

pamięci Marka

Biografia
Marka Kotańskiego
Historia Monaru
"Ty zaraziłeś ich
narkomanią"

"Daj siebie innym"

nasze menu

 strona główna
 nasze linki
 FAQ - pytania i odpowiedzi
 nasze pliki
 nasze bLogi
 nasza galeria
 nasza księga gości

 PLACÓWKI MONARU


nasz najnowszy link

Click

Belgijski Gabinet Terapii Uzależnień
Witamy Ciebie na stronie Belgijskiego Gabinetu Terapii Uzależnień działającego w Belgii od 2014 roku...
odsłon:9052

nasze linki ]

trochę wiedzy o...

 narkotykach
 narkomanii
 narkomania w literaturze
 narkomania w filmie

nasz bLogariusz

licznik odwiedzin

Dzisiaj:117
W tym miesiącu:18964
W tym roku:290675
Ogólnie:3435462

Od dnia 08-01-2002

Przejdź do strony: [-1] 1 - 2 - 3 - 4 ... 23 - 24 - 25 [+1 +10]

Do dołu
Żona narkomana
  • Posted: 21.12.2015, 12:46
     
    mimika
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2013
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    05.11.16
    postów:
    199
    Hej Ana.
    złość to nasza reakcja obronna no sytuacje, na które się nie zgadzamy. Forum to jest miejsce gdzie możesz sobie pokrzyczeć powyklinać i sobie ulżyć. Korzystaj z tej opcji jak przyjdzie taka potrzeba. Każdy z Nas tu na forum ma swoją historię. Każda jest inna. Twoja jest w Twoich rękach. Masz dużo na swojej głowie. W tym wszystkim nie zapominaj o sobie. Podejmij decyzję słuszną dla siebie. Nie myśl o tym czego oczekuje od Ciebie otoczenie. To Twoje życie Twoje wybory. To Ty jesteś najważniejsza i dbaj o siebie. Trzymak kciuki !!



    "Nawet największa rozpacz ma stan przejściowy"
  • Posted: 21.12.2015, 14:33
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    31.08.19
    postów:
    2205
    Uśmieszek był widzę :), Wiesz fajnie wyszło że zabiorą dzieci odpoczniesz troszeczkę a tez nie będziesz rozdrapywać ran jak sama zauważyłaś super wyszło, prezent też super wymyśliłaś, tylko teraz trzeba pomyśleć jak masz wyskubać , wydrzeć wręcz chociaż trochę wolnego czasu dla siebie. Gdzieś ustawisz sobie priorytety i się znajdzie zobaczysz. Może te studia odłożyć jeden semestr lub coś innego ale potrzeba taka jest aby coś zrobić bo po co Ci studia itd jak padniesz?? I co wtedy z dziećmi?? Chyba warto o tym pomyśleć ze nie ma co tak tyrać bo to niebezpieczne jak i niepoważne trochę ok? Pomyśl i napisz co?? Plis. Święta idą wiec będzie spokoju trochę z praca to tez będzie czas na zrobienie rachunku sumienia i poukładanie priorytetów co można odłożyć czasowo :) , pisz i czytaj co się da z tego forum warto moim zdaniem mi to pomagało i słuchaj dziewczyn one dobrze piszą :)

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
  • Posted: 21.12.2015, 20:56
     
    ana_rebeL
    oceń:
    monarowiec monarowiec
    zarejestrowany:
     październik 2015
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    07.09.17
    postów:
    99
    Oczywiście, że myślę o sobie - tyram tak, żeby być niezależna finansowo, żeby nie były mi potrzebne niczyje pieniądze, żebym nie musiała walczyć o alimenty, żeby mógł się nimi wypchać! Jeśli spuszczę z tonu i odpuszczę studia to nigdy do nich nie wrócę, studiuję anglistykę, a z językiem jest tak, że jak się go nie używa to się człowiek uwstecznia. Wielokrotnie podejmowałam próby nauki angielskiego na stopniu zaawansowanym i zawsze z jakiś względów musiałam odpuścić. Tym razem nie mogę i nie chcę. Jak mówię A, to powiem B. Taka jestem :) Obiecałam sobie, że jak w tym semestrze więcej przedmiotów obleje niż zaliczę, to skończę ze studiami. Takie oto mam postanowienie. Chyba dzięki tym studiom mam mniej czasu, żeby wałkować to co się stało :) a teraz święta... o boże będę myślała i ryczała... Pomyślałam, że chyba mu nie dam tego prezentu, dziad nawet przesłał nam kartki świątecznej (ja mu wysłałam). Cóż mam czas na poślunek :))) Czytam to forum i jestem przerażona ogromem tragedii tych wszystkich rodzin i czuję nienawiść do tych pieprzonych egoistów...
  • Posted: 22.12.2015, 08:01
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    31.08.19
    postów:
    2205
    Z tymi alimentami to wybacz ale głupota, robisz tym krzywdę sobie bo się zamęczysz na śmierć, jemu bo nie stanie się nigdy odpowiedzialny naprawdę tym go krzywdzisz a najbardziej dzieci bo Ty tyrasz i nie ma Cie z nimi. Bardzo zły pomysł alimenty już powinnaś dostawać i to załatwiaj w pierwszej kolejności koniecznie!!!!!!!! To bardzo ważne ok!!!! ALIMENTY JAK NAJSZYBCIEJ może na razie jego rodzice powinni je płacić zanim dostaniesz z urzędu. Powinnaś z nimi o tym porozmawiać.
    Czyli jak mniej będziesz musiała pracować będzie czas na studia :). Wiem że jesteś wierząca pisałaś wcześniej więc módl się i ufaj to ważne bo my zazwyczaj modlimy się a jak skończymy dalej wątpimy i brak nam ufności :) damy radę ok? Prezent daj będzie to motywacja dla niego do leczenia bo może jest on egoistą bo taka to choroba ale jest i chory i każda motywacja jest mu potrzebna aby wrócił do żywych. To naprawdę straszna choroba i trzeba silnej motywacji aby z niej wyjść, wiesz ja tez byłem na leczeniu z alkoholizmu:) a właśnie 25.12 mamy 30 rocznice ślubu :) jesteśmy z żona razem daliśmy radę, była też choroba syna narkomania i podołaliśmy dzięki Bogu oraz m.in. też dzięki temu forum a myśleliśmy że świat zawalił się nam na głowę. Nie mogłem wcześniej zrozumieć dlaczego ja się uzależniłem, dlaczego tak silny niby człowiek jak ja tak nisko upadł (zanim zrozumiałem że to choroba czułem się jak zbity pies jak dotarło do mnie ze jestem alkoholikiem , nie umiałem sobie tego wybaczyć to było okropne naprawdę bardzo okropne poczucie winy mnie zabijało z wielką siłą nie umiałem z tym żyć). Jak mój syn się uzależnił od narkotyków wtedy zrozumiałem dlaczego mnie to spotkało wtedy byłem wdzięczny Bogu za moja chorobę bo wiedziałem co mam robić jak postępować razem z zona aby uratować syna. Nic nie dzieje się bez przyczyny ja w to wierzę całym sobą bo tak jest naprawdę. Wielu sił Ci życzę i nie płacz w święta tylko się ciesz że koszmar się skończył ćpania męża i ufaj ze się wszystko ułoży zobaczysz czego z całego serca Wam zyczę.

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
  • Posted: 23.12.2015, 10:46
     
    ana_rebeL
    oceń:
    monarowiec monarowiec
    zarejestrowany:
     październik 2015
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    07.09.17
    postów:
    99
    :) spokojnie, alimenty mam - jak najszybciej po jego wyskokach uregulowałam kwestię alimentów (gówniane pieniądze, bo wg sądu on musi mieć na swoje wydatki, a ja mam zapierdalać za trzech!) i spotkań z dziećmi, bo marudził, że mu utrudniam :) Ale nie mam siły na walkę w polskim sądzie, w ogóle nie mam siły na walkę.

    Przekonałeś mnie - dam mu ten prezent, a w zasadzie córka, jeśli będzie zdrowa. Synek znowu ma ostry kaszel, więc wizja szpitala w święta znowu do mnie zawitała :( Do Boga modle się już tylko o zdrowie dla dzieci, bo kiedy one są zdrowe jakoś wszystko wydaje się łatwiejsze :)

    Życzę kolejnych 30 lat razem i oczywiście wesołych, rodzinnych i zdrowych Świąt :)
  • Posted: 23.12.2015, 11:03
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    31.08.19
    postów:
    2205
    Ana będzie dobrze zobaczysz. Zdrowych si spokojnych Swiat Wam życzę a na NOWY ROK aby przyniósł pogodę ducha i wiecej wolnego czasu oraz wiele zdrówka Pozdrawiam i do usłyszenia.


    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
  • Posted: 15.01.2016, 15:23
     
    Niusia
    oceń:
    pretendent pretendent
    zarejestrowany:
     styczeń 2016
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    16.03.17
    postów:
    79
    Witam. Szukam pomocy, słów wsparcia,wskazówek, jestem załamana rozbita, nie chcę żyć:( Opiszę naszą historię. 5 lat temu poznałam chłopaka, mieszkał w Monarze - leczył się w ośrodku, uzależniony od narkotyków głownie marichuana i amfetamina. Powiedział mi od początku o tym, wszystko wiedziałam. Jestem dzieckiem alkoholika - trudne dzieciństwo, wieczny strach. Mimo wszytsko nie zastanawiałam się, poszłam dalej w tę znajomośc zakochałam sie. Nigdy w zyciu nie myślałam o jego uzaleznieniu rozmawialiśmy o tym czasem ale on mówił że to gówno że już nigdy w zyciu, ja ślepo uwierzyłam że wyszedł z ośrodka to jest już zdrowy.4 lata temu przeprowadziliśmy się z Warszawy do mojego rodzinnego miasta(on jest z Warszawy, ja wyjechałam tam na studia i do pracy)Ponad 2 lata temu wzięliśmy ślub, mamy roczną córeczkę. Wiele cięzkich chwil po drodze strata jego pracy, potem moja walka z Zusem(gdy zaszłam w ciążę zabrał mi dochody nie dostawałam chorobowego oraz macierzyńskiego- do tej chwili walczę w sądzie i nie mam żadnych swoich pieniędzy co miesiąc) On nas utrzymuje. Przez ostatnie kilka miesiący coraz więcej kłotni , jego agresji, okazało się że zaczął; brać pożyczki w chwilówkach- myślałam że tylko jedną którą spłaciliśmy wspólnymi siłami jednak okazało się że robił to ciągle, tłumaczył , że się zapętlił jedną pożyczką spłacał drugą urosło to do 15 tysięcy. Do ostatniej chwili mu wierzyłam, az 21 grudnia przyznał się że ćpa, wrócił z płaczek do domu krzycząc że ćpa od marca amfetamine kryształ piguły. Mój świat się zawalił czułam że umieram. Postanowiłam że go nie zostawię tym bardziej że mówił że chce się leczyć że mi udowodni, zapisaliśmy się na terapię, jeżdziliśmy co tydzień, nie mogliśmy zdecydowac się na ośrodek bo ma długi które musi najpierw spłacić i ja nie mam żadnych pieniędzy powiedział że mnie z tym nie zostawi, ma szanse otworzyć firmę ma klientów ma szanse na sukces. I co z tego?Przez te kilka tygodni było ciężko ciagle coś wracało ale dużo rozmawialiśmy, wczoraj go nakryłam na kłamstwie, okazało się że ma drugi telefon z którego kontaktuje się z dilerami(pokasował wczesniej wszytskie kontakty żeby mi udowodnic) okazało się że przez ten czas terapii czas prawdy znów ćpał. Wciąż ,mnie okłamywał. Dziś mój świat zawalił się poraz kolejny. On mówi że bardzo chce walczyć że chce się wyleczyć, chce iść do ośrodka ale nie może bo musi pracowac musi spłacić kredyty, terapeutka zaproponowała mu terapie 2 miesięczną a potem ewentualnie mieszkanie w monarze pod okiem terapeutów. Ma dziś jechac na miting ma prosić o pomoc, wygoniłam go , zreszta on sam tez chce iść i mi udowodnić, nie pustymi słowami jak do tej pory. Mówi że znajdzie rozwiązanie, że będzie prosił o pomoc, że pogodzi swoje leczenie z praca kredytami...nie wierzę. Nie wiem co robić jak zyć ciagle płaczę, zaniedbuję dziecko. Tak bardzo kocham mojego danwego męża tak mu ufałam i tak bardzo chce dalej ufac że jestem naiwna w tym wszytkim. Nie wiem jak mam sobie poradzić nie umiem czekać nie umiem tak zyć
  • Posted: 15.01.2016, 16:29
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    31.08.19
    postów:
    2205
    Niusia - witam Cię serdecznie.
    Cóż jak wiesz mąż jest chory , choroba wróciła i uderzyła z podwójną siłą i jak nie będzie konsekwentnie postępował a nie Tobie udowadniał bo nie ma czego udowadniać tylko powinien podjąć jedynie słuszną decyzję czyli jak najszybciej podjąć terapie i to terapię zamkniętą. Jak terapeutka zaproponowała mu 8 tygodniówkę to może to spróbować i potem grupa i terapia ambulatoryjna, a jak to nie pomoże to długoterminowa będzie niezbędna i nie ma cudów nic innego nie wchodzi w grę. Nie ma szans spłacania długów itd, ty musisz iść do notariusza i zrobić rozdzielność majątkową mężem i jedno będziesz miała z głowy że Ciebie nie będą dręczyć za długi męża. On i tak nie spłaci tej pożyczki dopóki będzie ćpał, a ćpał będzie na pewno dopóki nie będzie się leczył, Czyli jak widzisz wszedł w zaklęty krąg jak ja to mówię i w koło krąży i ćpa i mówi że musi pracować bo ma długi więc nie ma czasu na leczenia ale sobie poradzi i tak w koło i coraz więcej ćpa coraz więcej długów aż skończy się całkowitą klapa bo ćpanie będzie już tak silne że w końcu nie będzie się tłumaczył tylko jeszcze zacznie Cię dręczyć i psychicznie i fizycznie, naprawdę dręczyć i maltretować bo teraz to dopiero preludium. Czyli jak chcesz mu pomóc i zarazem sobie to zero tolerancji na jego głupie chore gadanie że nie ma czasu na leczenie itd tylko natychmiast terapia ok i spokojnie pomału zaczniecie wychodzić na prostą. Tylko Ty zrób ta rozdzielność majątkowa to ważne i zgłoś się do pomocy społecznej od tego oni są aby dostać wsparcie finansowe i pomoc prawna ok? W urzędach Gminy także często przyjmują radcy prawni darmowo i oni Ci po mogą w tej rozdzielności to ważne ok? I spokojnie jest to bardzo ciężka choroba ale można z nią wygrać i potem dobrze żyć lecz jedno konsekwencja w działaniu ok? nie dawaj się manipulować On wyszedł z ośrodka i potem nic już nie robił z ta choroba i się cofnęła, powinien chodzić na grupę wsparcia czy jeździć na zjazdy do ośrodka gdzie się leczył aby zawsze widzieć swoje sygnały ostrzegawcze i działać aby nie wrócić do ćpania nie dopuścić do nawrotu choroby ok? Może na tyle na razie , pisz i nie załamuj się dasz rade ok? Do pomocy społecznej po pomoc finansową, alimenty załatwiać jak maż nie będzie miał kasy to będzie płacić urząd i do urzędu gminy po poradę o rozdzielczości majątkowej zresztą w pomocy społecznej pewnie też Ci i w tej sprawie pomogą. I nie waż się czegokolwiek wstydzić ty walczysz o swoje dziecko i swoja rodzinę jak inaczej będziesz postępować nie pomożesz mężowi ani sobie, twarda miłość i działanie otworzy mu oczy i się zdecyduje na leczenie bez kręcenia. Wielu sił i spokoju Ci życzę i nie daj się manipulować ze sobie poradzi itd.itp. LECZENIE NATYCHMIAST!!

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
  • Posted: 15.01.2016, 16:54
     
    Niusia
    oceń:
    pretendent pretendent
    zarejestrowany:
     styczeń 2016
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    16.03.17
    postów:
    79
    jozefaa bardzo Ci dziękuję za słowa wsparcia i motywacje. Wiesz on chce się leczyć on bardzo chce, to ja zamiast go w tym wspierać dręczę, że nie poradzę sobie, że mogłoby być inaczej, że teraz mnie zostawia itp choć wiem , że go tym tylko dobijam. Przed chwilą rozmawiałam z nim przez telefon, on w dalszym ciagu chce udac się po pomoc, on mi tłumaczy nie ja jemu...że choroba wróciła ale pragnie zmiany że musze być silna, że to przetrwamy. Jedzie teraz na mityng, był umówiony od kilku dni, ten Pan powiedizał, że załatwi mu dzis nocleg, że będą terapuci że porozmawia sobie. chce spróbować tej 8 tygodniowej zamkniętej tylko najpierw musi dostać kredyt na firme który już uruchomił i spłacic te chwilówki, rozdzielność już mamy, od razu podpisaliśmy jak przyznał sie do ćpania, tylko te długi zaciągnąl przed rozdzielnością czyli odpowiadamy za nie oboje. Zobaczę co powie mi po mityngu jestem ciekawa co mu doradzą , a ja w poniedziałek udam sie do mopsu zapytam o wszelkie możliwości finansowe jakie moge dostać. Jestem teraz dobrej myśli ale za chwile mogę zgasnąć, odkąd się przyznał mam okropne wahania nastroju, ciężko mi samej
  • Posted: 15.01.2016, 17:01
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    31.08.19
    postów:
    2205
    Niusia - Ty też idź koniecznie do poradni koniecznie dla osób współuzależnionych koniecznie ok i grupę wsparcia podobną jak maż ok? To Ci pomoże zrozumieć i nabrać sił do walki ok? Będzie dobrze tylko spokojnie. Jak on chce to nie stopuj go nie wolno ok|? Czyli terapia nie poszła na marne dla niego to ważne czyli spokojnie poddaj sie sama tez terapii i po pomoc do pomocy społecznej ok? jest na dobrej drodze spokojnie ok i jak będziesz tylko chciała to pisz ok to pomaga. Pomału wróci zobaczysz wrócisz do normy ok? i DASZ RADĘ!!!

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
  • Posted: 15.01.2016, 17:01
     
    szuwar
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     październik 2009
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    23.12.17
    postów:
    676
    I jeszcze jedno. Szukaj grupy wsparcia w swoim mieście.
  • Posted: 26.01.2016, 09:33
     
    ana_rebeL
    oceń:
    monarowiec monarowiec
    zarejestrowany:
     październik 2015
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    07.09.17
    postów:
    99
    Witam ponownie,

    wczoraj miałam bardzo smutny dzień, a miał być to jeden z najlepszych w moim życiu - wczoraj minęłoby nam 10 lat związku... Dużo się działo od mojej ostatniej wizyty tutaj... W święta się nie widziałam z k (pojechali teście i moja córeczka). Musiałam zostać z synkiem, bo był chory. Na szczęście święta spędziliśmy w domu, a nie w szpitalu... W wigilię zadzwonił K i nie mogłam się powstrzymać płakałam cały czas płakałam... W sylwestra rozmawiałam z jego terapeutą i powiedział mi, że jego terapia stoi, że nic z sobą nie robi tylko mechanicznie wykonuje swoje obowiązki... Byłam przerażona, zadzwoniłam do K i krótko mówiąc zjebałam go, wyzwałam od leni i powiedziałam, że z chęcią skopałabym go... Głupi cieszył się z mojej reakcji, bo to oznacza, że zależy mi na nim... No i niby dostał kopa do akcji, poprosił społeczność o przepustkę i mnie czy może przyjechać do naszego domu - jestem miękka... więc zgodziłam się. Przyjechał 15.01 z opiekunem, chłopakiem, który ma 23 lata i jest ok. 10 m-cy w terapii (swoją drogą miły chłopak). Powiem Wam, że było przyzwoicie. Ale w którymś momencie wyszłam do drugiego pokoju i się zryczałam, chciałam, żeby sobie poszedł, zniknął... Przylazł do mnie, płakaliśmy obydwoje, ale nie mogliśmy pewnych kwestii poruszać, bo on nie jest w stanie jeszcze o wszystkim mówić. Powiedziałam mu, że czuję się jak ptak w klatce i trzepoczę skrzydłami, widzę, że klatka jest otwarta, a nie potrafię wylecieć i żeby uwolnił mnie, żeby powiedział to co mówił odchodząc ode mnie, że znajdę kogoś, że będę szczęśliwa z kimś innym, że już nie możemy być ze sobą... a on płakał i mówił, że nie powie, że on się boi, że ja się odkocham (tak włączę pstryczek elektryczek - jak on!). I mimo, że było miło, to widziałam jak długa droga przed nim, że ma motywację, ale jeszcze w środku nie poznał tej prawdy, która go olśni, że nie powinien brać! Po tygodniu zadzwonił, że znowu mu ciężko, ale nie poddaje się (chłopak z którym był u nas wyszedł z ośrodka uznał, że już zrobił co miał do zrobienia). A K. wie, że ten rok musi przepracować w ośrodku, bo nie ma do czego wracać, nie ma niczego!!! I jest mi smutno, tak znowu ciężko... Na studiach, jakoś idzie (nie jest najgorzej), synek i córcia znowu zaziębieni... Ale jakoś daję radę. Jest kurewsko ciężko. 6.02 kolejny zjazd rodzinny w ośrodku i już taki długi czas minął, czuję, że powinnam podjąć jakąś decyzji co do nas, że nie mogę mu mówić "zrywam kontakt", a potem interesować się dalej jego terapia i efektami.
    Dodatkowo nadmienię, że sąd apelacyjny przyznał mi większe alimenty z wyrównaniem, więc mój mąż jest mi winien grube pieniądze, ale ustaliliśmy, że to jak wyjdzie i znajdzie pracę, a teraz będę brała z jego zasiłku tylko tyle ile wcześniej sąd zasądził, żeby miał na spłatę kredytu i ubezpieczenia. Choć moja znajoma mówi, żeby mieć w d... i brać co mi się należy. Ale przecież jestem człowiekiem i jakoś daje radę tzn. zawsze jestem do tyłu z rachunkami... Tak czy siak drogie Panie trzeba brać zawsze dobrego adwokata, który pomoże przebrnąć przez system, bo same utoniemy...
  • Posted: 26.01.2016, 18:30
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    31.08.19
    postów:
    2205
    Witam po przerwie. Decyzje powinnaś podjąć nie da się od tego uciekac w nieskończoność. wóz albo przewóz. On walczy , stara się leczyć zawsze sa wtedy lepsze i trudniejsze dni, zatrzymania w terapii to normalne ale daje jak widac rade pewnie dlatego że ma Ciebie obok ale nie o niego tu chodzi a o Was. Sama musisz podjąć decyzję razem czy oddzielnie? kochasz czy już masz dość takiej miłości i chcesz inaczej żyć. Moja żona została i jesteśmy razem a były tez trudne chwile, złożyła sprawę o rozwód ale nigdy tam sie nie zjawiła na tej sprawie bo to miał być motor dla mnie do leczenia i sie udało nasza miłość była wielka i jest taka nadal a jak u Was nie wiem sami musisz podjąć decyzję co lepsze dla Was i dla niego. Ale fajnie że był w domu że pozwoliłaś i popłakaliście sobie razem. Ja wiem że z cierpienia z trudnych czasów wychodzi wiele dobra z czasem i się te złe chwile zapomina bo dobro zwycięża u nas tak było u was nie wiem? Nikt za was nie podejmie tych trudnych decyzji. Spokojnie podejmij decyzje i wtedy sie jej trzymaj. Pozdrawiam i do usłyszenia :)

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
  • Posted: 04.02.2016, 12:19
     
    ana_rebeL
    oceń:
    monarowiec monarowiec
    zarejestrowany:
     październik 2015
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    07.09.17
    postów:
    99
    Wyrzucili go z ośrodka, bo nie robił postępów w terapii. Jeszcze niedawno bym powiedziała, że mój świat się rozwalił, ale dziś powiem, że zachwiał się mój świat. Przede mną nowe wyzwania. Boję się jak jasna cholera przyszłości. Czuję, że piekło wróci. Musze być silna i konsekwentna. Nie zmienię ćpuna, tylko on może to zrobić. Wielka niepewność wkroczyła w moje życie. obym nie straciła siły i wiary, że cokolwiek się nie wydarzy to utrzymam ciężar codzienności. Choć chciałabym zasnąć, obudzić się i żeby ktoś powiedział, ale miałaś koszmar... Ale ten koszmar to moja rzeczywistość. Dodatkowo przeczytałam książkę "Spowiedź narkomana", która napawa rozgoryczeniem, niepewnością i beznadziejnością... Czuje się okropnie...
  • Posted: 04.02.2016, 15:49
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    31.08.19
    postów:
    2205
    Nie czytałem tej książki więc mnie nie napawa rozgoryczeniem , niepewnością i beznadziejnością, staram się samemu nie wchodzić w destrukcję po co? życie dość niekiedy daje w kość. Moja zona też nie czytała nic z książek tego rodzaju. Wolimy czytać książki budujące, dające wiedze i doświadczenie oraz siłę albo całkiem lajtowe aby się rozerwać. Może warto się zastanowić nad lekturą bo jednak lepiej czytać coś co da nam siły a nie jeszcze zdołuje. No ale do rzeczy, Nasz syn też wyleciał po 16 miesiącach terapii w ośrodku bo przestał robić postępy, nasz poszedł dalej się leczyć a co Ty postanowiłaś w takiej sytuacji? Na co masz siły? Jak z alimentami? Piszesz że Świat się zachwiał a nie zawalił jak kiedyś by było więc jednak stajesz się silniejsza i pewnie też podejmiesz dobre decyzje dla Was. wywaliłaś trochę pary w innym temacie bluzgając okropnie, ale chyba warto było bo pewnie troszeczkę Ci ulżyło i super jak tak się stało. Starajmy się podejmować decyzje jak się rozładuje ten pierwszy szok z kolejnego niepowodzenia. Wielu sił życzę i dobrej terapii, tam się m.in. dostaje siły.

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.

Przejdź do strony: [-1] 1 - 2 - 3 - 4 ... 23 - 24 - 25 [+1 +10]

Otwarty Portal Monaru