<!-- [site-name] -->
Witaj gość - dzisiaj jest piątek, 19 lipca 2019, 

pamięci Marka

Biografia
Marka Kotańskiego
Historia Monaru
"Ty zaraziłeś ich
narkomanią"

"Daj siebie innym"

nasze menu

 strona główna
 nasze linki
 FAQ - pytania i odpowiedzi
 nasze pliki
 nasze bLogi
 nasza galeria
 nasza księga gości

 PLACÓWKI MONARU


nasz najnowszy link

Click

Belgijski Gabinet Terapii Uzależnień
Witamy Ciebie na stronie Belgijskiego Gabinetu Terapii Uzależnień działającego w Belgii od 2014 roku...
odsłon:8861

nasze linki ]

trochę wiedzy o...

 narkotykach
 narkomanii
 narkomania w literaturze
 narkomania w filmie

nasz bLogariusz

licznik odwiedzin

Dzisiaj:317
W tym miesiącu:22615
W tym roku:223413
Ogólnie:3368200

Od dnia 08-01-2002

Przejdź do strony: [-10 -1] 1 - 2 - 3 ... 23 - 24 - 25

Do dołu
Żona narkomana
  • Posted: 17.10.2018, 19:29
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    27.05.19
    postów:
    2204
    bwalszczyk- a ty zmieniłabyś męża? Dziwne te twoje porady. Skąd one się biorą? Może trochę apatii i lepiej dzielenie sie doświadczeniem a nie rzucanie takich złych rad? Takim postępowaniem raczej wpadła by z deszczu pod rynnę

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
  • Posted: 17.10.2018, 21:05
     
    matka19
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     październik 2018
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    17.10.18
    postów:
    5
    [quote=JOWI]Nie mąż nigdy nie chodzil na żadną terapię. Teraz też nie chce bo uważa że mu nie potrzeba..... Że nie będzie obcym opowiadał o sobie.... Że z amfa sobie poradził a boi sie o ziolo ze wróci. Bo uważa z e z ziołem ma wiekszy problem niż z amfa i bywało że był dumny że nie pali ale co z tego jak zamienial ziolo na amfe... Jeszcze doszedl alkohol i tyton ( a zawsze byl przeciwnikiem palenia papierosow). Najlepsze jest to ze uważa ze to ja sie zmieniłam.... Nie on.....Ja juz w zeszlym roku poszlam do psychologa i terapeuty tylko przerwalam bo godziny mi nie pasowaly.... W tym roku po zalozeniu niebieskiej karty poszlam i dalej chodze do specjalistki od uzaleznien i powiem szczerze bardzo mi te rozmowy pomagaja. W przyszlym tyg najprawdopodobniej pojde na spotkanie grupowe. Najgorsze jest to ze ja go ciagle kocham i martwie sie o niego tymbardziej ze jego rodzina ma go gdzies i bedzie udawala ze chce pomoc a w rzeczywistosci bedzie chciala wyciagnac od niego jak dużo sie da.... Rok temu po stracie pracy przestal ale zacza jak niespodziewanie dowiedzial sie o komorniku na 95 tys.... Jak sie okazalo mama zadluzyla mieszkanie.... Byly sprawy itd ale specjalnie go nie informowala o tym...... Cale szczescie udalo sie sadownie wykrecic z tego dlugu ale powstal kolejny dlug.. Adwokat.... Niby nie120tys( bo w miedzy czasie doszlo kolejne 30 tys dlugu za kolejne lata) ale 9 tys.... [/quote]

    Idż na spotkanie grupowe koniecznie!
  • Posted: 05.11.2018, 16:02
       
    bwalaszczyk
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     październik 2018
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    22.12.18
    postów:
    14
    Jeśli miałabym problemy to może i bym się zastanowiła nad zmianą:) Moja znajoma ostatnio zerkała po sieci na różne ośrodki i natrafiła na https://terapiakobiet.pl/ . Tutaj pomoc może uzyskać każda poszkodowana osoba i z tego co wiem chwaliła sobie terapię zarówno grupową jak i indywidualną. Możesz spokojnie się udać i zobaczyć jakie efekty zastaniesz za kilka tygodni
  • Posted: 16.11.2018, 22:24
     
    ona2612
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     listopad 2018
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    16.11.18
    postów:
    1
    cześć, mam 23 lata i jestem w związku z narkomanem. Jesteśmy razem prawie 2 lata. Od początku wszystko mi opowiedział o sobie- że brał narkotyki i nimi handlował... ja stwierdziłam, że nie będę oceniać człowieka po tym jaki był kiedyś ( zaznaczę,że jestem z rodziny gdzie nigdy nie było używek, przemocy itd. wręcz tata zawsze mówił że narkomanów to by zatłukł ). Na początku były już dziwne akcje, ale ja chciałam być matką teresą i mu pomóc żeby już nigdy nie brał. Początkowo jak się okazało podczas części naszych spotkań był naćpany czego ja nie widziałam bo przecież skąd ja miałam wiedzieć jak wygląda ktoś po narkotykach skoro nigdy nie miałam z tym do czynienia. Ogólnie miło spędzało się czas, ale pewnego wieczoru się naćpał i pierwszy raz miał schizy że ktoś chce go zabić. Podczas tej schizy uderzył mnie pierwszy raz i nie chciał wypuścić z pokoju ale udało mi się uciec... nie wiedziałam czy dzwonić na policje czy krzyczeć do ludzi na ulicy, ale w ostateczności po prostu pojechałam do domu i w ciszy przeżywałam to co się wydarzyło. Oczywiście mu wybaczyłam no bo przecież to nie był on tylko narkotyki. Zamieszkaliśmy razem z moimi rodzicami. Tutaj stos kolejnych jego akcji z narkotykami. Zawsze wybaczałam. Później zamieszkaliśmy sami bo po jednej nocy kiedy męczył mnie psychicznie i fizycznie mama zeszła do naszego pokoju i powiedziała że ma zabrać rzeczy i nigdy sie nie pokazywać w tym domu. Wstyd i smutek. Kiedy mieszkaliśmy sami wydawało się być lepiej. Starał się, było super w ciągu 6 msc wziął narkotyk 2x. W mieście gdzie mieszkaliśmy zwolniono go z pracy... Załamał się bo ta praca była jego sensem i bardzo się starał. Wiadomo nawrót... przeprowadzka do większego miasta sprawiła że był w tygodniowym ciągu aż doszło do konkretnej akcji przemocy psychicznej i fizycznej...to było straszne. molestował mnie i bił. zabrał telefon, zakluczył drzwi. to było okrutne i nie chce tego wspominać. Później się to powtórzyło jeszcze 2x. prócz narkotyków jest uzależniony od sterydów i chyba jakiegoś brutalnego porno ( o tym dowiedzieałam sie niedawno). Historia po krótce o złych chwilach. Wiadomo były też te dobre na które nie mogłam otworzyć się w 100% ponieważ pamiętam też te złe. I tu sie zdziwicie ale gdyby nie uzależneinie to chłopak wzór. Poświęcał się dla mnie, sprząta, gotuje, zarabia, stara się. Gdyby nie to pieprzone uzależnienie to mogłabym w ogień za nim wskoczyć! Przystojny, zbudowany i z energią do życia i zaradny! Chodził na indywidualną terapię, a od jakiś 2msc na spotkania grupowe. A teraz o mnie... dlaczego ja się na to godzę? bo boję się samotności? bo go kocham? bo jestem głupia i się nie szanuję? Jestem normalną, naturalną, piękną kobietą która niejednemu facetowi może zawrócić w głowie a mimo to chce być z kimś kto mnie zranił jak nikt inny. To przykre że osoba którą kochasz tak Cię traktuje. Tydzień temu doszło do incydentu gdzie brał no i obiecałam sobie że to już ostatni raz. WIĘCEJ NIE DAM SIĘ UDERZYĆ. no i chodziłam ostatnie dni z podbitym okiem do pracy przez mojego ukochanego chłopaka. On czuje że ja odchodzę choć nie porafię bo go kocham. Nie umiem odejść. On nie umie żyć beze mnie i wiem że cierpi bo cierpimy razem że nasz związek rozpadł się przez narkotyki. On teraz mi pisze że piekło to mu się dopiero zacznie bo beze mnie to on nie ma sensu życia i modli się o to żeby nie zrobił sobie krzywdy. co ja mam zrobić? nie chcę mieć na sumieniu człowieka. nie chcę żałować że tak go zostawiiłam a on odpukać coś sobie zrobi. może tak pisze żeby mnie zatrzymać przy sobie? mówił o terapii krótkoterminowej w Toruniu, może wziąć go zapakować i zawieźć? rodzina to raczej go olewa twierdzą że próbowali już mu pomóc ale on sam wybrał taką drogę. Więc w sumie to chyba ma tylko mnie i tę garstkę ludzi z grupowej terapii. Pomóżcie mi...
  • Posted: 17.11.2018, 15:11
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    27.05.19
    postów:
    2204
    Terapia krótkoterminowa w Toruniu jest zero warta, wiem, syn tam był. Odejdź od niego i daj mu ultimatum leczenie w normalnym długoterminowym ośrodku inaczej nie ma raczej szans na wyjście z tej choroby. Trochę dziwne że niby wyszłaś z rodziny gdzie nie było przemocy a dajesz sobą tak pomiatać. Wiesz że takim przyzwoleniem nie tylko szkodzisz sobie ale i to bardziej jeszcze twojemu chłopakowi szkodzisz, naprawdę uwierz to prawda. Nie WOLNO pozwolić osobie uzależnionej na nieponoszenie konsekwencji swoich czynów bo nigdy nie przestanie ćpać jak nie dostrzeże w 100% złych konsekwencji swojego ćpania. Napisałaś że dostał nawrotu choroby po zwolnieniu z pracy, a zarazem że pracuje i zarabia? Nie mógł mieć nawrotu choroby bo nigdy nie zatrzymał rozwoju tej choroby, nie leczył się czyli tak naprawdę stale był czynnym tylko nie widziałaś tego wiec nie można tu mówić o jakimkolwiek nawrocie a po drugie gdzie zarabia? Może diluje? Powinnaś moim zdaniem jak najszybciej odejść i nie zwracaj uwagi na to że popełni samobójstwo bo on tak naprawdę stale jest blisko śmierci jak ćpa, walnie jakiś dopalacz i może tego już nie przeżyć (tak sie stało z synem mojej znajomej w tym roku jakieś świństwo krąży w sieci w necie kupił,33 lata super chłopak a nie dało się go uratować serce mu stanęło i koniec po dwóch dniach został znaleziony blisko domu w sumie), a jak nie dostrzeże swoich złych zachowań nie poniesie konsekwencji to nigdy szczerze nie rozpocznie leczenia. wiele już przeżyłaś z nim, o wiele za wiele a nadal masz skrupuły z konsekwentnym postępowaniem. Nie dawaj sobą manipulować on stale to robi, manipuluję i tak naprawdę potrzebuje Cię tylko do jednego sama się domyśl do czego jak do tego że ma kogoś przy sobie na kim może sie odgrywać i wyżywać. Zacznij szanować siebie i przez to i pomożesz jemu ok. Najlepszym wyjściem wtedy jak uciekłaś było właśnie wezwanie policji i założenie niebieskiej karty, wtedy by poczuł że coś jest nie tak z nim i może zaczął by podchodzić do terapii poważniej a nie udawał że coś tam robi ze sobą. Pozdrawiam i wielu sił życzę do usłyszenia.

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
  • Posted: 25.11.2018, 16:00
       
    bwalaszczyk
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     październik 2018
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    22.12.18
    postów:
    14
    Powinnaś moim zdaniem jak najszybciej odejść i nie zwracaj uwagi na to że popełni samobójstwo. Wiem, że to trudna decyzja i pewnie skończy się terapią, ale takie niestety są czasy:(

Przejdź do strony: [-10 -1] 1 - 2 - 3 ... 23 - 24 - 25

Otwarty Portal Monaru