<!-- [site-name] -->
Witaj gość - dzisiaj jest czwartek, 23 maja 2019, 

pamięci Marka

Biografia
Marka Kotańskiego
Historia Monaru
"Ty zaraziłeś ich
narkomanią"

"Daj siebie innym"

nasze menu

 strona główna
 nasze linki
 FAQ - pytania i odpowiedzi
 nasze pliki
 nasze bLogi
 nasza galeria
 nasza księga gości

 PLACÓWKI MONARU


nasz najnowszy link

Click

Belgijski Gabinet Terapii Uzależnień
Witamy Ciebie na stronie Belgijskiego Gabinetu Terapii Uzależnień działającego w Belgii od 2014 roku...
odsłon:8676

nasze linki ]

trochę wiedzy o...

 narkotykach
 narkomanii
 narkomania w literaturze
 narkomania w filmie

nasz bLogariusz

licznik odwiedzin

Dzisiaj:645
W tym miesiącu:20938
W tym roku:153571
Ogólnie:3298358

Od dnia 08-01-2002
Do dołu
Uzależnienie od amfetaminy.
  • Posted: 14.09.2018, 07:30
     
    Magda_lena
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     wrzesień 2018
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    16.09.18
    postów:
    2
    Mam ogromny problem, mój facet jest uzależniony od tego dziadostwo. Trwa to już około dwa lata. Próbuje wszystkiego ale nic nie skutkuje, czuje się jakbym żyła z dwoma różnymi mężczyznami.
    Zaczęło się przez pracę i znajomych a teraz mimo zmian to nadal trwa, były przerwy najwięcej dwa miesiące. Nie umiem mu już ufać, nawet nie próbuje. Często kłamie, kombinuje za moimi plecami. Ostatnio było to już kilka razy w tygodniu w połączeniu z alkoholem istną masakra, nie wiele brakowało żeby stracił prace.
    Po tych akcjach postawiłam ultimatum zapisałam na wizytę do terapeuty do którego koniec końców nie pojechał.... on sam wie że przegina, że narkotyki nie powinny się pojawić, że da sobie radę i to koniec z tym wszystkim, zaczyna nowe życie, i między nami zaczynamy od początku wymazujemy ten czas z pamięci... wiem jestem głupia bo Po raz milionowy uwierzyłam. I co ? Półtorej tygodnia... I będąc pod wpływem amfetaminy mówi mi prosto w oczy ze absolutnie nic nie zazywal A ja znów się czepiam... naprawdę już nie daje rady, od poniedziałku do czwartku zmienia swoje życie a od piątku przez weekend cpa... ja jestem już na skraju po prostu, wiem że jestem nie konsekwentna bo odgrazam się ze jak jeszcze raz się to powtórzy to odchodze I tak to się kręci. Mam dziecko, byłam już w związku z osobą uzależniona i po prostu upiekłam od tego związku, nie pochodzę ze środowiska dysfunkcyjnego, a teraz gdzieś ciągle mnie to spotyka, każda klotnia odbija się na dziecku które widzi więcej niż się wydaje.
    Prosilam, plakalam, krzyczałam, poklocilam się i nic. Obiecuję a potem robi swoje a najgorsze jest to że on nie widzi w tym nic złego. A ja co takiego nienawidzę, wtedy to nie jest człowiek z który zdecydowalam się być. Kłamie prosto w oczy a wychodzi mu to tak łatwo jak oddychanie. Wczoraj to samo, dziś piątek więc będzie kontynuowal.
    Jestem tak bezradna, nie wiem co robić, zależy mi na tym człowieku bo kiedy jest normalnie to nie mogę złego słowa powiedzieć, ale normalnie jest coraz rzadziej, i jednak te zle dni zaczynają przewazac nad tymi dobrymi. Czuje się po prostu bezradna, siedzę i płacze jak wariatka bo nie wiem co robić... zależy mi ale cudów nie jestem wstanie czynić
  • Posted: 14.09.2018, 15:37
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    28.04.19
    postów:
    2203
    Witam Cię serdecznie Magdaleno. Coż napisać jak sama wiesz jaki popełniasz Ty błąd - brak konsekwencji tak i ja uważam. Dopóki sami się nie zmieniamy to i osoby wokół nas się nie zmienią czyli jak mi brak konsekwencji i to zmienię to osoba uzależniona straci komfort ćpania i albo zginie co rzadko się dzieje albo pójdzie na terapię. Takim postępowaniem jak teraz pogłębiamy tylko destrukcje osoby uzależnionej i im później zaczniemy działać czyli konsekwentnie zaczniemy postępować i zastosujemy zdrową, twardą miłość tym lepiej dla osoby uzależnionej. warto przeczytać sobie miłość w sytuacjach skrajnych Ks.Prof. Marka Dziewieckiego. Jak jesteś niewierząca nie bierz pod uwagę ze to ksiądz :) on pisze normalnie i tłumaczy zachowania super ma swoje konferencje. W wyszukiwarkę tylko wpisać i wyszuka. No a samej moim zdaniem powinnaś udać się tak samo na spotkania dl rodzin osoby uzależnionej i tam się nauczyć zdrowej miłości i jak postępować. Coś mnie niepokoi że po raz drugi weszłaś w dysfunkcyjny związek czyli praca z terapeuta moim zdaniem i powinna być bo pewnie sama nie podołasz z tą miłości zdrową i konsekwencją w działaniu. Pamiętaj im dłużnej będzie ćpał tym ta zła postawa jego będzie coraz dłuższa i silniejsza a ta dobra strona zaginie i aby nie doszło do tego że miłość do Ciebie i rodziny okazała się już mało ważna z pseudo miłością do ćpania wtedy bardzo trudno wyrwać z tej choroby osobę uzależnioną a najczęściej już nie ma powrotu do takiego związku czyli następuje rozpad. Czyli ja bym szybciutko zaczął działać i szukał grupy wsparcia no i poczytał o tej zdrowej twardej miłości no i KONSEKWENCJA. Pisz i pytaj bez obaw ok? pozdrawiam i spokoju jak i wielu sił życzę Józef

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
  • Posted: 16.09.2018, 13:49
     
    Magda_lena
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     wrzesień 2018
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    16.09.18
    postów:
    2
    Dziękuję bardzo za odpowiedź. To wszystko mnie niszczy, jestem na skraju wytrzymałości, też zastanawiam się dlaczego znów jestem w takim związku zwłaszcza że u Mnie w domu takich rzeczy nie było i nie pochodzę z takiego środowiska. Chce mu pomóc ale nie potrafię już chyba, chociaż stwierdził że ja mu absolutnie w niczym nie pomagam... Jest mocno roszczeniowy, dużo oczekuje ode Mnie a sam nie robi nic, dziś kolejny taki dzień którego nie powinno być. Ręce opadają. Sytuacja odwrócona przeciw mnie kolejny raz. To niesamowity manipulator i aktor. On na terapię nie pójdzie bo uważa że sam sobie sa radę... chyba prędzej mnie przydało by się porozmawiać z kimś takim i zdobyć wskazówki co robić. Naprawdę nie jest mi łatwo
  • Posted: 16.09.2018, 17:06
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    28.04.19
    postów:
    2203
    No właśnie, pisałem że sama masz udać się po pomoc, czytałaś dokładnie co napisałem powyżej? Sama sobie nie poradzisz. Czytałaś o miłości w sytuacjach skrajnych? Jeżeli nie pójdziesz na grupę wsparcia dla rodziny osób uzależnionych, na terapie dla współuzależnionych to widzę że kiepsko może być. Czytaj proszę spokojnie co jest napisane ok? To ważne ok :) .

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
  • Posted: 22.12.2018, 08:36
       
    bwalaszczyk
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     październik 2018
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    22.12.18
    postów:
    14
    Nie myślałaś o tym żeby razem udać się do jakiegoś ośrodka specjalistycznego żeby poprawić sytuację? No chyba, że już Ci nie zależy to inna kwestia. Uzależnienia to ciężki orzech do zgryzienia. Szczerze? Bez silnej woli i samozaparcia daleko na tym wózku nie zajedziesz. Trzymam kciuki za powodzenie tej misji!
Otwarty Portal Monaru