<!-- [site-name] -->
Witaj gość - dzisiaj jest sobota, 26 września 2020, 

pamięci Marka

Biografia
Marka Kotańskiego
Historia Monaru
"Ty zaraziłeś ich
narkomanią"

"Daj siebie innym"

nasze menu

 strona główna
 nasze linki
 FAQ - pytania i odpowiedzi
 nasze pliki
 nasze bLogi
 nasza galeria
 nasza księga gości

 PLACÓWKI MONARU


nasz najnowszy link

Click

Belgijski Gabinet Terapii Uzależnień
Witamy Ciebie na stronie Belgijskiego Gabinetu Terapii Uzależnień działającego w Belgii od 2014 roku...
odsłon:10908

nasze linki ]

trochę wiedzy o...

 narkotykach
 narkomanii
 narkomania w literaturze
 narkomania w filmie

nasz bLogariusz

licznik odwiedzin

Dzisiaj:25
W tym miesiącu:17501
W tym roku:269622
Ogólnie:3844408

Od dnia 08-01-2002
Do dołu
Potrzebuję pomocy
  • Posted: 23.09.2019, 13:59
     
    cloe
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     wrzesień 2019
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    26.09.19
    postów:
    2
    Dzień dobry, potrzebuję pomocy bo sama już sobie nie radzę, a gdziekolwiek się zwrócę, tam niestety jestem zbywana.
    Jak pomóc (czytaj ratować) komuś, kto tak daleko odpłynął z narkotykami, że już nic do niego nie dociera? Sprawa w sądzie o przymusowy odwyk złożona - niestety sąd nie jest zbytnio zainteresowany i sprawa się ciągnie już kilka miesięcy....
    Chodzi o mojego partnera. Nie wiem kiedy to się zaczęło, ale wiem, że poszło już znacznie za daleko. Wszystko się wydało ok pół roku temu, wyprowadziłam się (po kilkunastu latach bycia razem), nie potrafię mu pomóc, ale muszę chronić dziecko, które wychowuję jak własne i które niestety jest po różnych perypetiach życiowych, że nie mogę pozwolić na kolejne....
    On zagraża sobie, innym, własnemu zdrowiu i życiu, straszy, że sobie coś zrobi, ma wiecznie omamy słuchowe, wzrokowe. Nasze życie legło w gruzach. Do pracy nie chodzi (szczęśliwie udało się iść na L4), do lekarzy też nie. A jest coraz gorzej z jego zdrowiem i psychiką. Już nie ma praktycznie z nim kontaktu. To jest naprawdę dobry i bardzo uczynny człowiek, zawsze wszystko robił dla innych, nie chcę żeby to się skończyło nieszczęściem, chcę go ratować, ale już nie wiem jak..... Doszło do tego, że zaczynam się go obawiać, bo wygaduje takie rzeczy i unikam go.... Proszę powiedzcie co robić?
  • Posted: 26.09.2019, 10:35
     
    cloe
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     wrzesień 2019
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    26.09.19
    postów:
    2
    Widzę, że kilka osób tu zajrzało, ale nadal brak pomocy.... Naprawdę nikt nie potrafi nic doradzić?
  • Posted: 10.10.2019, 07:53
     
    Ernest
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     lipiec 2019
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    10.10.19
    postów:
    1
    Może na początek warto nawiązać kontakt z poradnią/placówką leczenia uzależnień w Twoim mieście, gdzie mogłabyś rozpocząć regularne spotkania z kimś kto np. pracuje z osobami współuzależnionymi. Wiedza tam zdobyta pomogła by Tobie w tym trudnym momencie Twojego życia, rozmowa mocno by Cię oczyściła, dała ukojenie,oraz jaśniejszą, bezpieczniejszą, najlepszą drogę postępowania dla Ciebie. Proszę się tylko nie zniechęcać po jednej wizycie, lub dwóch jeżeli nie usłyszy tam Pani tego co by chciała usłyszeć. Systematyczne i regularne wizyty dają jakąś szanse na poukładanie różnych trudnych rzeczy. Nie zawsze to co słyszymy i wdrażamy w życie nam się musi podobać, nie zawsze dostrzegamy od razu tego sens, ale jeżeli zaufamy i wytrwamy w sugestiach, bądź zaleceniach specjalisty/psychologa to mamy duże szanse na poprawę.
  • Posted: 19.08.2020, 08:25
     
    sylwia1977
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     sierpień 2020
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    23.08.20
    postów:
    4
    Witajcie, pisze ponieważ nie wiem co robić.... nawet nie wiem co pisać bo brak mi siły jestem w takim dołku.
    W 2016 odkryłam że mój mąż jest uzależniony od amfetaminy. Wyprowadziłam się z synem z domu - mąż poszedł na terapię - zmiana inny cżłowiek do razy przyłóż. Więc po pół roku wrociłam do domu.
    W ostatnim czasie zauważyałm zmiany w mężu - był inny - wiecznie niezadowlony, humory, krzyki... miarka się przebrała. Zaczęłam węszyć, sprawdzać jego też pytałam czy wszystko ok - zapewniał że tak.
    W niedzielę wróciłam z tygodniowej nieobecności mąż był "dziwny" zamiast się cieszyć z mojego powrotu to ...afera za aferą nawet nie wiem z jakiego powodu. W poniedziałek coś mnie tknęło zaczęłam przekopywac garaż - zajrzałam do kieszeni radia znalazłam zawiniątko - nakrotyki taką kulkę białą twardą dająca się rozkruszyć w palcach. Mąż wrócił z pracy zapytałam co to jest - powiedział że to jest stare z 2016 roku. Poprosiłam żeby zrobił test na obecność narkotyków w moczu - powiedzial że nie zrobi bo wie że wyjdzie negatyw i nie zrobi bo mi na tym zależy. Prosiłam płakałam nic - nie zrobił bo to stare dzieje z 2016 roku i żebym dała spokój bo on nie cpa. Powiedzmy że uwierzyłam ,,,, tylko wczoraj rozwinęłam to zawiniątko i się oikazało że gazeta w jaką to było owinięte jest z czerwca 2020. Nic mu jeszcze nie powiedziałam .... tylko zapytałam wczoraj czy to napewno są nakrotyki z 2016 - powiedział mi prosto w twarz że tak że jest czysty. W chwili obecnej jest obrażony, rozmawia ze mną zdawkowo,,,, a ja najchętniej bym się spakowała i odeszła.
    Co robić?
  • Posted: 19.08.2020, 15:15
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    27.08.20
    postów:
    2213
    Witam serdecznie. Trudny okres w Waszym życiu zapewne jak już sama się zorientowałaś pewnie wrócił. Co ja bym zrobił. Usiadłbym i poprosił o rozmowę z nim i naprawdę w bardzo spokojny sposób bym rozpoczął rozmowę o FAKTACH. Czyli wiesz że Cie KOCHAM ale fakty sa takie że znowu ćpasz i dlatego że nadal cie kocham i chce z Tobą żyć, ale pod jednym warunkiem w trzeźwości proszę abyś zrobił test . Bardzo spokojnie nawet jak on będzie zapewne podnosił głos nie dać się sprowokować. Odpowiedzieć że jak nie będzie rozmawiał spokojnie wie co go czeka bo się wyprowadzę jak to zrobiłaś poprzednio i nie będziesz nawet czekała czy zrobi test czy nie, ani czy pójdzie na terapię. Ustalić że robimy test i jak wyjdzie dodatni idzie na terapię i nie ma dyskusji. A jak się nie zgadza na to ja się pakuje i wyprowadzam.( tylko dlaczego Ty sie masz wyprowadzać a nie on?) On musi podjąć decyzję!!! Ty dajesz mu możliwość podjęcia decyzji (ważne powtarzaj że go kochasz dlatego o niego znowu walczysz z tą chorobą) albo się leczy i jesteście razem i go wspierasz albo jak chce ćpać to koniec. On musi być świadomy tego że Ty nie dasz się zmanipulować i nie zmienisz decyzji. Jesteście razem jak testy i jak pójdzie na leczenie gdy będzie pozytywny lub zostaje sam i może walić ile chce to jego życie ale już bez Ciebie. Macie dzieci? To trudna decyzja ale to on podejmuje decyzję. wielu sił Wam życzę i Tobie zwłaszcza wytrwałości i trwania w postanowieniu. Pisz to zawsze pomaga jak sie z kim porozmawia na ten trudny temat. Bo zapewne w poblizu trudno znaleźć kogos zaufanego. Pozdrawiam Józef

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
  • Posted: 20.08.2020, 09:00
     
    sylwia1977
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     sierpień 2020
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    23.08.20
    postów:
    4
    Próbuję rozmawiać ale od razu są nerwy. Zostałam posądzono o to że to JA podłożyłam "towar" specjalnie...... bo pewnie chcę coś na niego znależć.
    Ręce załamuję ponieważ to nieprawda jak ja bym mogła coś takiego zrobić. Testu nie zrobi bo wyjdzie negatyw. Znalazłam mieszkanie chyba nie mam wyjścia muszę odejść jeżeli chce się stoczyć to niech się sam stacza. On tego nie zrobi. Boję się jego reakcji wiem że będzie mnie straszył, wyzywał, nękał smsami, ma straszne wachania nastorjów. Boje się ....
    W tym wszsytkim jest jeszcze nasz syn który kocha tatę, ale się go boi ja to widzę. Rozmawiam z synem o nastorojch taty oboje widzimy że nie jest dobrze. Tylko tata go przekupia drogimi prezentami i dziecka jak to dziecko ....tatus jest the best. Nawet jak krzyczy i się pieni.
    Najbardziej boli mnie to że przecież ja wiem jaka jest prawda - a on robi ze mnie debila i mówi do mnie POJEBIE. Czy ktokowliek zasługuje na takie traktowanie?
    najchętniej usiadłabym w kąciku i płakała.

    Sylwia.
  • Posted: 21.08.2020, 16:46
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    27.08.20
    postów:
    2213
    No to juz taka pokręcona choroba i straszna zakłamania i ogłupienia całkowitego. Nie widzi się swoich chorych poczynań a niszczy się tych , których się najbardziej kocha no i siebie także oczywiście. Jedyna i słuszna pomoc to dać ponosić konsekwencje swoich czynów przez osobę uzależnioną czyli jak się prosi aby poszedł na leczenie bo odejdę to trzeba tego się trzymać moim zdaniem inaczej on manipuluje i na dodatek jeszcze szuka powodów ze jest przez osoby które widza że cpa i chce się go ratować zwala na nich że to ich wina i wymysły. Nie chce zrobić testu bo ćpa. Jak by nie cpał i zdrowiał czyli był trzeźwy to by zrobił bez problemów bo wiedziałby że tym uspokoi osobą która kocha. Syn wiadomo przekupiony i jest ok. Ile ma lat syn?Trzeba mu wytłumaczyć że tata jest chory i takim postępowaniem pomaga mu się zabijać. Jak będzie rozrabiał mąż trzeba wezwać policje i założyć mu niebieska kartę, to wszystko po to aby mu pokazać jego chorobę i konsekwencje jego czynów. sylwio popłacz sobie , to pomaga i nie jest wstyd sobie popłakać. To pomaga naprawdę. Ale też byc stanowcza a otworzy znowu oczy i pójdzie sie leczyć. Przepraszam że wczoraj nie odp ale żona nad morzem wypoczywają z wnuczkiem i corką a ja troche zalatany. Wielu sił zycze i pisz , wywal z siebie złośc cała to ulży. Powinno jeszcze słoneczko Wam znowu saświecić. Jak to sie mówi co nas nie zabije to nas wzmocni. Pozdrawiam Józef

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
  • Posted: 22.08.2020, 22:20
     
    sylwia1977
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     sierpień 2020
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    23.08.20
    postów:
    4
    Dobry wieczór,
    Dzisiaj kolejny dzień zmartwień i myślenicy. Zmartwień bo znowu od rana fochy - dzisiaj przyniósł jakiś kosmyk włosów do badania na zawartośc nakrotyków. Włosy niewiadomo skąd...powiedziałam że dziękuję nie potrebuję i je wyrzuciłam do kosza. Włosy były mokre, pewnie psu uciął bo ma długie włosy - te włosy były za długie jak na jego. Ja chciałam w poniedziałek mocz - nie dał anie w poniedziałek ani wtorek. Stwierdził że jestem pustakiem. I tak się kończą rozmowy z Marcinem. Ja sobie popłakałam z on miał pewnie radochę.
    Chcę z nim porozmawiać w ciągu kilku najblizszych dni - chcę mu pokazać skrawki gazety w której były nakrotyki że jest z 2020 - ale się boję, wiem że on mnie wyśmieje, powie tak jak ostatnio że mu podłożyłam - bo tak mówił raz że to stare, raz że podłożyłam. Marcin lubi robić ze mnie głupią dziewczynkę. Będzie mi wmawiał że nie mam racji.
    Syn ma 13 lat - kocha nas oboje.
    Wspiera mnie siostra i rodzice - siostra znalazła mi mieszkanie blisko szkoły i taty.
    Czuję wyrzuty sumienia że knuję za plecami męża. Mam w głowie 100 myśli na minutę - czy dobrze robię, że Marcin mnie nie wypuści że będzie mnie zatrzymywał,że będzie afera. Wiem też że tylko drastyczne kroki mogą pomóc aby zrozumiał ...i poszedł na terapię. A moze być również tak że nie będzie robił nic bo będzie uważał że się kontroluje....
    Wiem,ze ja też potrzebuję terapii - sisotra jest przerażona czasami tym co mówię co robię - jak bardzo jestem współuzależniona od Marcina, jak mną manipuluje, ze chodzę ja zegarek - ją to przeraża. Ja to sama widzę i czuję a nie mogę sie zmienić. W jednej chwili myślę że dam radę a za moment jestem w dołku.
    Codziennie się modle o siłę żeby to przetrwać.
    Dziękuję że mogę się w tym miejscu wyżalić .
    serdeczności Sylwia.
  • Posted: 23.08.2020, 09:15
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    27.08.20
    postów:
    2213
    Sylwio. Jeżeli chcesz zacząć żyć w radości w sercu z pogodą ducha i wiarą zarazem blisko Boga to pamiętaj ze Bóg działa poprzez ludzi jakich nam stawia na swojej drodze. Jest taka możliwość , abyś czy Ty czy wspólnie z mężem żyli w prawdzie i pełnia zdrowego pełnego Miłości życia. Lecz to zależy tylko i wyłącznie od Ciebie czy tak będzie. Tak jak od męża zależy czy pójdzie na leczenie tylko od niego a Ty mu możesz tylko pomóc w podjęciu dobrej decyzji odpowiednimi działaniami , które będą wynikały z Miłości jaką go nadal mam nadzieje obdarzasz. Ale Twoje działania będą naprawdę dobre i pomocne dopiero jak sama zaczniesz terapie dla współuzależnionych. Możesz mi wierzyć w tym względzie naprawdę. Tam nauczysz się zdrowej Miłości i nie dasz sobą manipulować co obecnie jak już sama zauważyłaś mąż robi z Tobą (a raczej jego choroba i chore ja) co chce i tym niszczy siebie jak i Ciebie. Ja bym nie ukrywał przed mężem ze szukam mieszkania a wręcz odwrotnie dałbym jak już pisałem powyżej mu jasna informacje ze jeżeli nie pójdzie na leczenie (test już nie jest ważny bo wiadomo że ćpa tak bym mu powiedział) to odejdę i zostanie sam bez syna bo nie dasz syna pod opiekę osoby czynie uzależnionej od narkotyków bo może mu zrobić krzywdę. Kocham Cie ale tam muszę postąpić bo nie chcę dłużnej patrzeć jak zabijasz siebie i nas. Wybór należy do Ciebie. Możesz mnie wyzywać od debilek , pustaków itd. ale nie jesteś w stanie mnie już tym skrzywdzić. Chcesz ćpać żyjesz sam z dala od nas. Jeżeli nas kochasz tak jak my Ciebie kochamy i chcemy abyś poszedł się leczyć i wtedy wspólnie będziemy żyć i jak wiesz będziesz miał w nas wsparcie. Ale chodzę na terapię także i już nigdy mnie nie okłamiesz i nie dasz rady mnie zmanipulować. Wybieraj, jesteś niby dorosły więc podejmij decyzję co chcesz. Czy nas naszą Miłości i wspólne życie czy ćpanie w samotności. Jak wybierzesz ćpanie będziesz sam i zero kontaktu. Jak zaczniesz nasz niepokoić wezwę policję i założę niebieska kartę. Ale mam nadzieję ze tez nas nadal kochasz i że podejmiesz jak poprzednio dobrą i jedynie słuszna decyzję że wrócisz na terapię. Ja także popełniłam błąd że nie poszłam na terapię dla współuzależnionych i dała się znowu oszukać twojej chorobie. Teraz już tak nie będzie. Coś w tym rodzaju bym zanim porozmawiał. Ale pewnie w obecnym stanie ciężko by Ci było tak rozmawiać co? Dlatego szybko na terapię to ważne, tam uzyskasz wsparcie i wielką dobra pomoc, odzyskasz siły i wiarę w to że dobrze czynisz a nie że knujesz i niby coś złego robisz ratują go a nie pozwalając mu ćpać. PAMIĘTAJ proszę TERAPIA ok? Napisz proszę gdzie mniej więcej mieszkasz czy jest tam poradnia dla uzależnionych i współuzależnionych ok?

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
  • Posted: 23.08.2020, 14:42
     
    sylwia1977
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     sierpień 2020
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    23.08.20
    postów:
    4
    Panie Józefie, ja mieszkam w Czechowicach Dziedzicach. Na tą chwilę wiem jedynie że w Pszczynie są grupy wsparcia Al Anon i tam się wybieram we wtorek. Wiem, że są też typowe terapie dla współuzależnionych i tego będę szukała. Będę próbwała takimi słowami porozmawiać z Marcinem. Kocham męża bardzo, synka nad życie. Zrobię wszystko dla mojej rodziny żeby było dobrze, ale wiem też że jeżeli Marcin nic nie zrobi to nic na siłę wtedy ułożę sobie życie bez niego, ale ta opcja jest mi dalsza. Pana słowa są dla mnie wsparciem ogromnym bardzo dziękuję.
    Dzisiaj od rana Marcin jest obrażony - znam ten mechanizm specjalnie to robi żebym go w końcu przeprosiła za to co się stało - że grzebałam mu w rzeczach i telefonie. Trudno niech jest obrażony. Wiem swoje. On mnie zna jak włąsną kieszeń wie że mnie takie zachowania dobijają bo ja zawsze dąże do zgody i spokoju bez kłótni. Nie doczeka się.
    A ja ze zdenerwowania zrobiłąm chyba 10 prań, sprzątam cały czas bo tylko to mnie uspokaja.
    Taka jestem.
    Jeszcze raz bardzo dziękuje za każde Pana słowo.
    Sylwia.
  • Posted: 23.08.2020, 19:37
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    27.08.20
    postów:
    2213
    Super że we wtorek pójdziesz na Al-ANON. U Was także jest chyba terapia w miejskim centrum leczenia uzaleznien jest też współuzależnienie jak się dobrze orientujehttp://www.codalej.info/listings/miejski-osrodek-terapii-uzaleznien-czechowice-dziedzice/ i jest też dla uzależnionych od narkotyków leczenie Straszny Dwór < Jezeli pójdziesz na grupe wsparcia i terapie to naprawde powinnas sobie bardzo poprzez to pomóc i siły i pogoda ducha powinny wrócić. Inaczej dostrzeżesz swoje zycie i zdrową Miłość do osoby uzaleznionej Poczytaj sobie Miłość w sytuacjach skrajnych K. Dziewieckiego https://www.przewodnik-katolicki.pl/Archiwum/2014/Przewodnik-Katolicki-45-2014/Spoleczenstwo/Milosc-w-sytuacjach-skrajnych . Powinno ci to także rozjasnić już troche i popczuc jaka to jest ta zdrowa miłość. Także polecam w tym temacie Woronowicza poczytać w necie o twardej zdrowej Miłości. Zacząć zyć swoim zyciem i zawalczyc o siebie a co za tym idzie i zarazem o osobę uzależnioną. Pozdrawiam serdecznie. U nas dzisiaj były chrzciny wnuka :) i dopiero wróciliśmy do domku. Pozdrawiam i do usłyszenia wielu sił życzę i spokoju. Nie daj się sprowokować i manipulowac męzowi czyli obecnie jeggo choremu ja bo zdrowe widac poszło gdzieś w sina dal, ale zapewne wróci. Miejmy nadzieje że Miłośc zwycięzy tak jak to było u nas.

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
  • Posted: 27.08.2020, 20:38
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    27.08.20
    postów:
    2213
    Sylwia i jak byłaś we wtorek na spotkaniu? Nie piszesz nic, co u Ciebie? Mam nadzieje że dajesz radę. Pozdrawiam i wielu sił życzę.

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
Otwarty Portal Monaru