<!-- [site-name] -->
Witaj gość - dzisiaj jest sobota, 26 września 2020, 

pamięci Marka

Biografia
Marka Kotańskiego
Historia Monaru
"Ty zaraziłeś ich
narkomanią"

"Daj siebie innym"

nasze menu

 strona główna
 nasze linki
 FAQ - pytania i odpowiedzi
 nasze pliki
 nasze bLogi
 nasza galeria
 nasza księga gości

 PLACÓWKI MONARU


nasz najnowszy link

Click

Belgijski Gabinet Terapii Uzależnień
Witamy Ciebie na stronie Belgijskiego Gabinetu Terapii Uzależnień działającego w Belgii od 2014 roku...
odsłon:10908

nasze linki ]

trochę wiedzy o...

 narkotykach
 narkomanii
 narkomania w literaturze
 narkomania w filmie

nasz bLogariusz

licznik odwiedzin

Dzisiaj:35
W tym miesiącu:17511
W tym roku:269632
Ogólnie:3844418

Od dnia 08-01-2002
Do dołu
Odtrącenie rodziny przez pacjenta
  • Posted: 07.11.2019, 07:32
     
    kates
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     listopad 2019
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    06.03.20
    postów:
    2
    Witam
    Pisze jako mama jednej z pacjentek Monar.Córka jest od 3 mc w placówce,kilka dni temu skończyła 18lat.Do tego momentu wszystko było ok,była znaczna poprawa.Terapeuci również mówią,że córka idzie dobrym torem.
    Tydzień temu miała kryzys wg terapeuty spowodowany tym,że wzięła na siebie za dużo obowiązków i poległa co ją podłamało.Do tego doszły dwa leki wypisane przed tamtejszego psychiatre.Odstawiła leki wylądowała w szpitalu ponieważ zemdlała,badania nie wykazały nic niepokojącego.
    Zauważyliśmy,że nasze wizyty ją męczą stawiają w zakłopotanie.Wiem,że pacjent potrzebuje spokoju żeby skupić się na sobie.Jednak nie zrozumiały jest dla mnie fakt,że z nami chce ograniczyć kontakt a dzwoni do koleżanek które wiążą się bezpośrednio z okresem gdzie brała narkotyki.Zadzwoniła do koleżanki płaczac ,że w 18te ur była sama,że ma depresje.Chce kontaktu starszej siostry która również biernie przyglądała się jak młodsza schodzi na dno.
    Potrzebuje rady mądrzejszych osób ode mnie.Czy stwierdzenie,że odwiedziny rodziny nie robią jej dobrze to normalny objaw czy powód do niepokoju.Od razu zaznacze,że nie jestem przewrażliwioną mamą która chce biegać i osaczać córke.Martwie się po prostu.
  • Posted: 02.03.2020, 17:33
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    27.08.20
    postów:
    2213
    Przepraszam że tak długo nie odpisywał nikt, ale nie było mnie akurat. Jak nadal masz jakies pytania to proszę napisz i powinienem teraz dostac powiadomnienie że ktoś pisał. Nie odpowiadam, bo zapewne pytania jakie zadała Pani juz nie sa aktualne. Jeszcze raz przepraszam ze nie było odpowiedzi ale i jakas awaria musiała być na stronie bo nie zostałem poinformowany dopiero dziasiaj. Mam nadzieje że wszystko juz dobrze i pozdrawiam jozefaa.

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
  • Posted: 06.03.2020, 07:41
     
    kates
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     listopad 2019
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    06.03.20
    postów:
    2
    Niestety nic się nie ułożyło wręcz runeło jak domek z kart.Tak jak pisałam wcześniej, córka zakomunikowala,że lepiej będzie jeśli ograniczymy nasze przyjazdy do niej.Wrecz prawie na siłę przekonałam ja żebyśmy przyjechali w jej 18te ur z torem.Dla mnie jako dla matki było oczywiste że to wielki dzień dla niej i chcieliśmy aby poczuła że jest dla nas ważna i że jesteśmy dla niej.Kilka dni później zadzwoniła że jest na oddziale psychiatrii ponieważ wg niej leki podawane w Monar powodowały stany depresyjne etc.Oczywiscie wstępnie poprosiła o nie odwiedzanie jej uszanowapam to aż sama poprosiła o odwiedziny.Bylam w stałym kontakcie z Monar czułam że coś złego się dzieje.Po prawie miesięcznym pobycie na psychiatrii zadzwoniła do mnie ze jeden z pacjentów ją molestuje. Mąż nie myśląc długo zabrał ja i na jej prośbę odwiozl do Monar.Byla tam aż dwa dni.. Uciekła w nocy nie mówiąc nikomu nic.Okazalo się że będąc w szpitalu skontaktowała się z koleżankami z którymi wcześniej brała.Przyjechaly po nią w nocy. Napisałam jej,że w takim wypadku powrotu do domu nie ma chyba że wróci do Monar.Oczywiscie nie wróciła tam.Za to urobila sobie moich rodziców którzy nie widzą w niej osoby chorej tylko kochana wnuczke a we mnie potwora który wyrzucił córkę z domu.
    Córka ma wielki żal do mnie twierdzi że wg niej 4 mc wystarczyły żeby czuła się wyłączona a ja ją wyrzucilam i porzuciłam.
    Ja mam mętlik w głowie.Poszlam za radą osób w Monar którzy wiadomo wiedząc więcej ode mnie.Wiem że aby osoba wyzdrowiala musi tego chcieć jednak moi rodzice zaprzepascili wszystko. Nikt córki tam nie sprawdza czy nadal cokolwiek zażywa.
    Pozdrawiam i dziękuję Joozefa za odp.
  • Posted: 08.03.2020, 11:21
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    27.08.20
    postów:
    2213
    No tak się dzieje niestety że to co rodzice próbują budować i wspólnie doprowadzić do tego aby dziecko się leczyło to dziadkowie to psują. My jasno postawiliśmy sprawę u dziadków i powiedzieliśmy im na czym polega leczenie i jak doprowadzić do tego osobę chorą. U nas się udało że dziadkowie nie ingerowali i nie dali się zmanipulować naszemu synowi. Ja bym próbował im wytłumaczyć nadal na spokojnie i wyjaśnił im o co nam chodzi w takim działaniu. Że to nie wynika z braku miłości do dziecka a wręcz przeciwnie że własnie bardzo je kochamy i musimy wprowadzić tzw zdrową twarda Miłość aby go wyrwać śmierci. No a jak i to by nie poskutkowało to myślę że prędzej czy później sami się przekonają ile zła czynią tak postępując. Oby sie to zadziało jak najszybciej. wielu sił i spokoju w sercu życzę, działajmy tak abyśmy byli zgodni ze swoim sumieniem i czynić tak jak podpowiada nam serce i rozum.

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
Otwarty Portal Monaru