<!-- [site-name] -->
Witaj gość - dzisiaj jest piątek, 25 lipca 2014, 

pamięci Marka

Biografia
Marka Kotańskiego
Historia Monaru
"Ty zaraziłeś ich
narkomanią"

"Daj siebie innym"

nasze menu

 strona główna
 nasze linki
 FAQ - pytania i odpowiedzi
 nasze pliki
 nasze bLogi
 nasza galeria
 nasza księga gości

 PLACÓWKI MONARU


nasz najnowszy link

Click

OLCHA - Prywatny Ośrodek Terapii Uzależn...
Zajmujemy się uzależnieniem od alkoholu, narkotyków, hazardu, leków. Pomagamy rodzinom osób uzale...
odsłon:3053

nasze linki ]

trochę wiedzy o...

 narkotykach
 narkomanii
 narkomania w literaturze
 narkomania w filmie

nasz bLogariusz

licznik odwiedzin

Dzisiaj:253
W tym miesiącu:8741
W tym roku:75814
Ogólnie:2180822

Od dnia 08-01-2002

Przejdź do strony: 1 - 2 - 3 - 4 [+1]

Do dołu
JAK MAM POMóC NARKOMANOWI ?
  • Posted: 25.04.2008, 20:37
     
    SmutnA
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     kwiecień 2008
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    06.05.08
    postów:
    10
    Potrzebna jest mi pomoc osoby znającej się na uzależnieniach - chodzi o narkotyki...
    Miłość mojego życia ma z tym problem. "Rewelacyjnie" to ukrywa przed wszytstkimi. No może nie przed wszystkimi...
    Powiedział mi : "jestem beznadziejny, bo jestem narkomanem, moje życie jest beznadziejne, już z tym kiedyś próbowałem zerwać - teraz nie daje rady".
    Stan w jakim on teraz jest to jednym słowem apatia - a może raczej depresja to dokładniejsze określenie.
    Z nikim nie rozmawia, odcioł sie zupełnie i nie rozmawia ze mną już. Albo śpi, albo gra na komputerze. Jego rodzina prosi mnie o pomoc.
    Co mam zrobić?
    Jak dotrzeć do niego?
    Jak nakłonić go na detox fizyczny i psychiczny?
  • Posted: 25.04.2008, 21:18
     
    Vega
    oceń:
    pretendent pretendent
    zarejestrowany:
     listopad 2006
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    31.03.11
    postów:
    88
    Witaj Smutna. Nie jesteś pierwszą osobą, która pisze z podobnym problemem, wiec odpowiedzi też nie będą zbyt orginalne. tak myśle, że na ten moment to najważniejsze byś Ty znalazła informacje o chorobie jaką jest uzależnienie. Poszperaj tutaj na stronie. Przejdź też do poradni uzależnienie, terapeuty uzależnień.Tam dowiesz się jak postępować z chłopakiem w tej konkretnej sytuacji. Trudno też cokolwiek pisać, bo tak naprawde mamy zbyt mało informacji.
    pozdrawiam Aga

    "Nie jest łatwo znaleźć szczęście w sobie, ale nie można go znaleźć nigdzie indziej."
    Agnes Repplier
  • Posted: 25.04.2008, 22:09
     
    SmutnA
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     kwiecień 2008
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    06.05.08
    postów:
    10
    Czy to, że tylko mi powiedział o swoim problemie, to czy to nie jest ciche wołanie o pomoc do mnie ?
  • Posted: 26.04.2008, 08:17
       
    Baśka
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     lipiec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    24.07.11
    postów:
    677
    Trudno powiedzieć jakie motywy nim kierowały. Nie znając go mogę postawić hipotez bez liku - od manipulacji przez wołanie o pomoc (jedno i drugie nie wyklucza siebie nawzajem, tzn. mogą współwystępować)...

    Czy on aktualnie utrzymuje abstynencje? W jakiej kwestii jego rodzina prosi Ciebie o pomoc (narkotyków czy jego ogólnego zniechęcenia) i czy w ogóle jego rodzina wie o problemie? Od kiedy bierze? Co bierze? Ile trwała tamta przerwa w ćpaniu? Czy leczył się wcześniej z powodu uzależnienia? Czy uczęszczał do psychiatry bądź psychologa?

    Tak jak pisze Aga porozmawiaj z nim, umów Was na wizytę w poradni, a jeśli on nie będzie chciał iść to pójdź tam sama.

    P.s. wy mieszkacie razem?



    napisany przez: Baśka, 26-04-2008 - 08:25


    "Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
    [IMG]http://img219.imageshack.us/img219/3504/eyes2qc3kz4di5.jpg[/IMG]
  • Posted: 26.04.2008, 11:23
     
    SmutnA
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     kwiecień 2008
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    06.05.08
    postów:
    10
    Odpowiadam na pytania Basi:
    1.Niestety znów coś bierze (chyba trawę i grzybki).
    2.Oni wiedzą, że kiedyś brał, coś im się wydaje, że pali trawkę - ale nie wiedzą tego na 100%. Proszą mnie bym wyciągneła go z tego zniechęcenia do życia - uważają, że tylko mnie posłucha.
    3. O ile mi wiadomo to bierze z przerwami kilka lat.
    4. Z tego co wiem to głownie trawkę, amfetamine i grzybki (na zmiane), ale głównie trawkę - choś wiem, że wielu rzeczy próbował.
    5.Kilka miesięcy, ale dokładnie nikt nie może mieć pewności.
    6.Nie leczył się.
    7. Nie korzystał z instytucjonalnej formy pomocy.
    8. nie mieszkamy razem, ale niedługo polecę do niego na trochę żeby go przekonać, że musi coś zrobić z własnym życiem.

    Posiadam pewną wiedzę ze studiów na ten temat - ale co innego zajmować się obcą osobą, do której ma się dystans emocjonalny, a zupełnie co innego kimś z kim się jest związanym.

    Proszę o rady.
  • Posted: 26.04.2008, 15:53
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    20.07.14
    postów:
    1728
    Sam sobie nie poradzi z tą chorobą. Nie ma szans. Jak chcesz mu pomóc to jak pisała Basia idź do poradni najlepiej z nim a jak on nie będzie chciał to sama sie tam udaj. Terapeuci po przeprowadzeniu rozmowy z tobą powiedzą co masz dalej robić. Jedno jest pewne SAM nie jest w stanie wyjść z tej choroby nawet przy twoim wsparciu bez profesjonalnej pomocy. Tylko terapia może mu pomoc jak on będzie chciał z tej pomocy skorzystać a czy stacjonarna czy leczenie w ośrodku zamkniętym to już ustalą terapeuci w poradni. Ja nie znam innej drogi bo jej nie ma. Jest to jak wiesz straszna i śmiertelna oraz chroniczna choroba, którą trzeba bardzo długo leczyć aby wreszcie było możliwe dalsze trzeźwe życie. Nie uzyskasz tu złotego środka aby przestał ćpać i zaczął żyć na trzeźwo bo takiego nie ma. Tylko i wyłącznie leczenie i to leczenie długoterminowe! Powodzenia i wiele cierpliwości i miłości życzę.

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
  • Posted: 27.04.2008, 07:38
       
    Baśka
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     lipiec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    24.07.11
    postów:
    677
    [quote=SmutnA]8. nie mieszkamy razem, ale niedługo polecę do niego na trochę żeby go przekonać, że musi coś zrobić z własnym życiem.[/quote]

    czy to oznacza, że mieszka on obecnie poza granicami Polski?

    [quote=SmutnA]2.Oni wiedzą, że kiedyś brał, coś im się wydaje, że pali trawkę - ale nie wiedzą tego na 100%. Proszą mnie bym wyciągneła go z tego zniechęcenia do życia - uważają, że tylko mnie posłucha.[/quote]

    A podali Ci jeszcze dokładne wskazówki jak masz to uczynić? Przepraszam Cię, ale wkurza mnie takie "delegowanie do męczeństwa"...

    [quote=SmutnA]Posiadam pewną wiedzę ze studiów na ten temat- ale co innego zajmować się obcą osobą, do której ma się dystans emocjonalny, a zupełnie co innego kimś z kim się jest związanym.[/quote]

    A gdybyś miała doradzić osobie z podobnym problemem do Twojego to co byś jej powiedziała (napisała)?


    "Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
    [IMG]http://img219.imageshack.us/img219/3504/eyes2qc3kz4di5.jpg[/IMG]
  • Posted: 27.04.2008, 18:18
     
    SmutnA
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     kwiecień 2008
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    06.05.08
    postów:
    10
    Tak nie mieszka w PL.
    Może i to jest "selegowanie do...", ale ktoś musi mu pomóc a skoro on ich nie słucha to ja to zrobie.
    Jeśli bym miała doradzić innej osobie, to bym powiedziała, że to będzie bardzo trudne, że będzie ciężko, ale najpierw musi wejść w wewnętrzny świat uzależnionego, pokazać mu, że nie jest sam i ma wsparcie, że należy jasno przedstawić życiowe skutki brania. Potem poooowoli ale stanowczo nakłonić na imstytucjonalną formę pomocy.

    Zresztą każdy przypadek jest inny, nie istnieje "złota recepta" jednakowa dla każdego.
  • Posted: 27.04.2008, 20:02
       
    Baśka
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     lipiec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    24.07.11
    postów:
    677
    Zgadzam się z Tobą, że nie istnieje "złota recepta" na jakikolwiek problem (bo to nie odnosi się jedynie do uzależnienia). Ja jej też nie posiadam...Piszesz, iż gdybyś miała doradzać innej osobie, to byś powiedziała jej:

    [quote]że będzie ciężko, ale najpierw musi wejść w wewnętrzny świat uzależnionego,[/quote]

    na czym miałoby to polegać?

    Piszesz też, iż na tą chwilę nie macie bezpośredniego kontaktu (z powodu zarówno dystansu fizycznego, jak i jego "odcinania się") możesz w takiej sytuacji napisać do niego list w którym zawrzesz swoje obawy i podejrzenia. Dokładnie to co chciałabyś mu przekazać w rozmowie: bez osądzania i uogólnień , opis konkretnych sytuacji i uczuć jakie się w Tobie pojawiają. Warto też sprawdzić jak wygląda oferta terapeutyczna w państwie, w którym obecnie przebywa.

    [quote=SmutnA]Potem poooowoli ale stanowczo nakłonić na imstytucjonalną formę pomocy. [/quote]

    a jeśli to się nie powiedzie, co to oznacza dla Ciebie?


    "Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
    [IMG]http://img219.imageshack.us/img219/3504/eyes2qc3kz4di5.jpg[/IMG]
  • Posted: 27.04.2008, 20:39
     
    SmutnA
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     kwiecień 2008
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    06.05.08
    postów:
    10
    Nie wiem co będzie jeśli się nie uda....
    Boje się tego....ale musze spróbować powalczyć z losem o jego życie.
    Przecież kocha się nie za coś lecz MIMO wszystko.
    Właśnie zaraz zobacze w sieci jaką tam mają ofertę pomocy.

    Ps. wiem doskonale, że uzależnienie to tylko "produkt końcowy" wcześniejszego życia. Znalazłam tą przyczyne i wiem, że bez psychoter. nic się nie zdziała. Jestem tego świadoma.....ALE........właśnie największy problem jest z nakłonieniem go na terapie.
    Właśnie nie wiem jak mam to zrobić.
    ???
  • Posted: 27.04.2008, 21:00
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    20.07.14
    postów:
    1728
    Czy bawicie sie w psychologów? Basiu wyciągasz z niej jakby była na zajęciach dla współuzależnionych ;-) . Jasne że każdy przypadek jest inny, ale początki aby dostać osobę uzależnioną na leczenie są bardzo podobne do siebie. Potem indywidualnie podchodzi sie do każdego przypadku. Smutna też nie wiem co to znaczy dla ciebie wejść w wewnętrzny świat uzależnionego? Mniej filozofowania a więcej działania - taka moja rada. Jeden cel - podjęcie leczenia przez osobę chorą - i nic więcej. Więc robie wszystko co jest możliwe aby nakłonić osobę chorą do leczenia. I albo wreszcie się zdecyduje na leczenie albo będzie ćpać dalej aż spadnie na swoje dno i będzie miał już tak wielkie negatywne skutki swej choroby że poprosi sam o pomoc lub nie będzie mu to dane i sie wykończy. Więc jak po dobroci się nie da, to trzeba zepsuć w 100% komfort ćpania aż mu to zbrzydnie dla jego dobra i to jak najszybciej póki jeszcze ma przebłyski myślenia i jakieś tam wartości moralne! W tym jedyna szansa jak nie będzie chciał przyjąć pomocy od razu. Ani jedno ani drugie wyjście nie jest proste ale wykonalne.

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
  • Posted: 27.04.2008, 21:17
       
    Baśka
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     lipiec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    24.07.11
    postów:
    677
    [quote]Nie wiem co będzie jeśli się nie uda....
    Boje się tego....[/quote]

    czego najbardziej się obawiasz w obliczu takiej sytuacji?

    Często używasz słowa "muszę". Czy aby na pewno to Ty musisz: "powalczyć z losem o jego życie" ? Skąd takie poczucie powinności?

    [quote=SmutnA]właśnie największy problem jest z nakłonieniem go na terapie.
    Właśnie nie wiem jak mam to zrobić.
    ???[/quote]

    Możesz zastosować się do rad, które otrzymałaś wcześniej?reszta niestety jest w jego rękach. Nie jesteś w stanie zrobić tego za niego, a z tego co piszesz to na obecny czas to Tobie bardziej zależy na zmianie w nim niż jemu samemu.

    [quote=jozefaa]Czy bawicie sie w psychologów? [/quote]

    Nie mam zwyczaju bawić się ludzkimi uczuciami w takich sytuacjach.



    "Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
    [IMG]http://img219.imageshack.us/img219/3504/eyes2qc3kz4di5.jpg[/IMG]
  • Posted: 28.04.2008, 14:07
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    20.07.14
    postów:
    1728
    Nie mam zwyczaju bawić się ludzkimi uczuciami w takich sytuacjach. - Basiu nie pisałem nic o zabawie uczuciami. Nikt nie ma prawa bawić się uczuciami innych osób ani na forum a tym bardziej na terapii a już Ciebie bym nigdy o to nie podejrzewał. Pisałem o prowadzeniu zajęć dla współuzależnionych bo tak to wygląda. SmutnA powinna wiedzieć że można mu pomóc jak on tą pomoc będzie chciał przyjąć inaczej i tak nic nie będzie mogła zrobić bo z nim nie mieszka. A rodzice raczej nie popsują mu komfortu ćpania chyba że nakłoni ich do tego aby zaczęli tak postępować jak powinni z osobą chorą. Lecz nie wierzę aby posłuchali. Wiem jak ja musiałem z żonką postępować aby zaczęła postępować tak żeby syn stracił komfort ćpania. Prawie 2 lata mi na to zeszło. Mam nadzieję, że jednak u Smutnej będzie mimo wszystko inaczej i dotrze to do rodziców.



    napisany przez: jozefaa, 28-04-2008 - 15:10

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
  • Posted: 29.04.2008, 07:48
       
    Baśka
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     lipiec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    24.07.11
    postów:
    677
    [quote=jozefaa]SmutnA powinna wiedzieć że można mu pomóc jak on tą pomoc będzie chciał przyjąć inaczej i tak nic nie będzie mogła zrobić bo z nim nie mieszka. [/quote]

    a czy ja pisałam o czymś innym?

    [quote=Baśka 27.04.2008, 21:17]Możesz zastosować się do rad, które otrzymałaś wcześniej - reszta niestety jest w jego rękach.[/quote]

    A co do:

    [quote]prowadzeniu zajęć dla współuzależnionych bo tak to wygląda.[/quote]

    Dla mnie SmutnA -w tej sytuacji - jest równie ważna jak jej chłopak (a nawet ważniejsza, bo to ona zwróciła się tu o pomoc) - stąd są te pytania i nie jest to dla mnie istotne jak to wygląda. SmutnA otrzymała wskazówki i to od niej teraz zależy czy z nich skorzysta i jak.


    "Człowiek ma prawo patrzeć na drugiego z góry tylko wówczas, kiedy chce mu pomóc, aby się podniósł" Gabriel Garcia Marquez
    [IMG]http://img219.imageshack.us/img219/3504/eyes2qc3kz4di5.jpg[/IMG]
  • Posted: 02.05.2008, 10:56
     
    SmutnA
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     kwiecień 2008
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    06.05.08
    postów:
    10
    Mam pytanie.........

    Niedługo do niego jadę....
    Jego rodzice mówią, że on potrafi spać kilka dni prawie bez przerwy i nigdzie nie wychodzi.

    CZY to jest reakcja na brak "proszków" czy wręcz to jest skutek ich brania ?

Przejdź do strony: 1 - 2 - 3 - 4 [+1]

Otwarty Portal Monaru
webmaster Mariusz Janiszewski