<!-- [site-name] -->
Witaj gość - dzisiaj jest sobota, 26 września 2020, 

pamięci Marka

Biografia
Marka Kotańskiego
Historia Monaru
"Ty zaraziłeś ich
narkomanią"

"Daj siebie innym"

nasze menu

 strona główna
 nasze linki
 FAQ - pytania i odpowiedzi
 nasze pliki
 nasze bLogi
 nasza galeria
 nasza księga gości

 PLACÓWKI MONARU


nasz najnowszy link

Click

Belgijski Gabinet Terapii Uzależnień
Witamy Ciebie na stronie Belgijskiego Gabinetu Terapii Uzależnień działającego w Belgii od 2014 roku...
odsłon:10908

nasze linki ]

trochę wiedzy o...

 narkotykach
 narkomanii
 narkomania w literaturze
 narkomania w filmie

nasz bLogariusz

licznik odwiedzin

Dzisiaj:45
W tym miesiącu:17521
W tym roku:269642
Ogólnie:3844428

Od dnia 08-01-2002

Przejdź do strony: [-1] 1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 - 7 - 8 - 9 [+1]

Do dołu
Leczenie- jak się odbywa w innych ośrodkach.
  • Posted: 30.11.2010, 20:06
     
    ana_xx
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     lipiec 2010
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    30.11.10
    postów:
    5
    doskonale cie rozumiem teesa. moje dziecko jest w Graczach teraz. w zeszłym tygodniu był bieg skalnika, syn na okoliczność uszkodzenia lekotki nie bardzo mial checi biec , dla bylo to oczywiste ze nie bedzie biegl. i tu zonk. przyjezdzam do osrodka a moja bida jedzie karetka. po 5 km spuchlo kolano jak bania. na spotkaniu z rodzicami poruszylam temat , ze uszkodzone , ze nie powinien itp. uslyszalam ze wlasnie mial biec, przelamac slabosc, dostosowac sie itp. I bardzo dobrze! oczywiscie ze martwie sie ze bedzie mial problemy z kolanem , ale skoro syn dostosowal sie do wymogow i pobiegl znaczy ze cos drgnelo w jego zyciu, zmienia sie i sam tego chce, Oczywiscie nie ma tu porownania z zagrozeniem zycia twojego syna , ale skoro on tam jeszcze jest to znaczy ze tak wybral. uwazam ze pytanie go lub co gorsza namawianie na plan B nie jest dobry. 1046142 to moj nr gg gdybys chciała pogadac.

    pozdawiam


    "Za bardzo Cię kocham by
    uprawiać z tobą seks. To mi burzy moje idealne postrzeganie ciebie.
  • Posted: 30.11.2010, 20:19
    **nieznany użytkownik**
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    02.12.10
    postów:
    14
    Ana, nie będę go namawiac, chociaż bardzo się martwię. Gdyby jednak "coś", to wariant jest... ;)

    Do 8 grudnia jestem w pracy i korzystam z lapka szefa. Nie ma on GG, niestety. Zainstalowałabym (a co), ale nie wiem jak się w Viście odinstalowuje (anglojęzyczna jest i nie mogę rozgryźc :)

    Bardzo chętnie z Tobą PoGGadam, jak wrócę do domu.
    My, nieszczęsne matki, chyba się rozumiemy...

    Pozdrawiam!
  • Posted: 30.11.2010, 21:04
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    27.08.20
    postów:
    2213
    Magnola znamy się nie od dzisiaj i wiesz chyba że nie chodziło mi o to że uzależnienie od alkoholu jest nie trudne do leczenia id. chodziło mi o uzależnienie krzyżowe właśnie bo coś mi nie grało aby wysyłali alkoholika na tak długie leczenie bo faktycznie jest ono zazwyczaj zbędne. Zadałem pytania teesie aby poznać trochę historię leczenia jej syna , który jak się okazuje ma 39 lat i jest po wielu próbach leczenia krótkoterminowego i również ćpał, dlatego postanowili leczyć go długoterminowo. Moje przypuszczenia okazały się trafne jak się okazało.
    teesa - piszesz tu na tej stronie aby usłyszec nasze doświadczenia mam nadzieję jak i odczucia. Ja czuję jeden wielki niepokój czytając Twoje wypowiedzi że tak naprawdę nie dajesz synowi się usamodzielnić (jesteś nadopiekuńcza Twój syn ma 39lat!) Ja zaufałbym terapeutom i pozwolił im działać czyli pracować nad synem. Twoje interwencje mogą tylko psuć ich całą włożoną prace. Mój syn miał 17 lat jak poszedł się leczyć a nie mieliśmy z nim kontaktu przez ponad 8 miesięcy! Terapeuci w ośrodku są przygotowani do pracy z osobami uzależnionymi i że tak powiem rozgryzają najtrudniejsze przypadki aby wyrwać ich ze szponów choroby, ale nie można im w tym przeszkadzać.
    Sam się leczyłem od uzależnienia od alkoholu i wiem jak przebiega taka terapia oraz jak pomaga grupa AA. Znam doskonale program i wiem jedno że jak ktoś ma szczerą chęć zaprzestania picia daje radę i wygrywa z tą chorobą. Syn był wiele razy na terapii i grupa też nie pomogła mu utrzymać abstynencji nie wspominając pewnie o trzeźwości. Wiem jedno że nadopiekuńczość niszczy całą pracę terapii. Wiem z praktyki że osoba uzależniona nigdy nie da rady wyrwać się chorobie wiedząc że ktoś zawsze za niego zarobi kasę i go utrzyma i że będzie miał gdzie spać jak zachla itd. czyli jak nie pozbędzie się w pełni pseudo ratowania i nie poniesie w pełni swoich czynów konsekwencji picia czy ćpania raczej nie wyrwie się z tej choroby za życia oczywiście bo wszyscy przestaną kiedyś pić czy ćpać ale tylko niektórym udaje się to za życia. Ja bym nie kombinował na Twoim miejscu , ni śledził, nie kontrolował a zaufał bym wreszcie terapeutom. Skończył bym z nadopiekuńczością. Czyli poszedł bym na terapię dla współuzależnionych i zająłbym się sobą i w ten sposób najlepiej bym pomagał synowi. Inaczej moim zdaniem kicha będzie znowu. Co Ty zrobisz zależny tylko od Ciebie. Wiem jedno syn się leczy a TY? Może boli to co pisze ( za co przepraszam) , ale to jest moje zdanie i moja prawda wzięta z życia , a trochę już przeżyłem jeżeli chodzi o uzależnienia od alkoholu czy narkotyków i wydaje mi się że wiem przynajmniej jak nie szkodzić w leczeniu syna. Pozdrawiam i może warto pomyśleć o sobie i rozpocząć coś robić ze swoim współuzależnienem, to naprawde ważne jak sie chce pomóc naprawde synowi, oraz polecał bym grupę wsparcia dla rodziców dzieci uzależnionych.



    napisany przez: jozefaa, 30-11-2010 - 22:16

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
  • Posted: 30.11.2010, 21:40
    **nieznany użytkownik**
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    02.12.10
    postów:
    14
    [b]jozefaa[/b]- Zrobiłam się "nadopiekuńcza" po tym, jak odcięłam syna całkowicie od siebie (po latach wszelkiego rodzaju perswazji) i po 6 latach odnalazłam umierającego na oddziale intensywnej terapii. Nie życzę tego nikomu, ale myślę, że i Twoje postawy by "drgnęły".

    Jeśli chodzi o nowolipski ośrodek, to nie kwestionuję terapii, a sposób traktowania rodzin pacjentów (i, ewentualnie, lekceważenie potrzeb zdrowotnych pacjentów).

    Co do terapii alkoholików, to w pełni się zgadzam z tym, co napisała Magnola. Jest tyle dróg do trzeźwienia, ilu chorych.

    Główny problem mojego syna to alkohol. Z narkotykami to były epizody (czego, oczywiście, nie należy lekceważyc).

    Co do mojego współuzależnienia, to jest ono niewątpliwe i nieodwracalne, ale jestem w kontakcie z fachowcami ;). Nie jest to typowa terapia, bo na mnie akurat taka nie działa. Jeśli jakakolwiek terapia może pomóc [b]MATCE[/b]...

    Przez 20 lat zdołałam poznac trochę mechanizmy alkoholizmu i szczerze Ci gratuluję, że zdołałeś się ogarnąc - niestety, niektórzy potrzebują więcej czasu i silniejszych bodźców. Póki życia, póty nadziei...

    Serdecznie pozdrawiam.
  • Posted: 30.11.2010, 22:55
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    27.08.20
    postów:
    2213
    teesa- moje postawy drgnęły i to nie raz możesz mi wierzyć. Niejednokrotnie zastanawiałem się czy postępuję prawidłowo czy nie staram się leczyć za syna itd. Analizowałem swoje postępowanie i wyciągałem dziki Bogu zazwyczaj trafne wnioski. Wiele pracowałem nad sobą. Nauczyłem się pewnych zasad- nie szkodzić,nie być nadopiekuńczym, to nie znaczy dla mnie zostawić osobę chorą samą. Mój syn wyleciał z domu kilka razy . lecz zawsze wracał bo wiedział że ma powrót do domu jak tylko podejmie decyzję o leczeniu. Najdłużej jeden raz się mu to zdarzyło opuścił dom na 4 czy 5 dni.Zawsze mu mówiliśmy że Go kochamy i będzie miał w nas wsparcie gdy zacznie się leczyć lecz nigdy nie może na nas liczyć gdy będzie ćpał bo nie pozwolimy mu zabijać się na naszych oczach i za naszym pozwoleniem. Poniesienie konsekwencji picia czy ćpania to nie jest dla mnie to samo co odcięcie się od syna całkowicie na kilka lat, lecz wezwanie np. policji gdyby był agresywny itd.. Moim zdaniem nie na tym polega ponoszenie konsekwencji i nie na tym polega leczenie siebie ze współuzależnienia czy nadopiekuńczości. Inaczej widzę rozumujemy ponoszenia konsekwencji, współuzależnienia jak i nadopiekuńczości. Oczywiście że każdy ma swoją drogę do trzeźwienia jest to jasne, ale nikt nie wytrzeźwieje za osobę chorą, to musi chcieć sama osoba zainteresowana, a nasza w tym głowa aby mu pomóc podjąć decyzję o leczeniu,jak i umiejętnie zmotywować bliską naszemu sercu osobę do ukończenia leczenia. Tak ja uważam, nie wiem mogę się oczywiście mylić, na szczęście u nas to zadziałało. Ja uczyłem się jak postępować na tej stronce jak i na terapii dla rodziców dzieci uzależnionych jak i wielu innych spotkaniach terapeutycznych czy seminariach naukowych związanych z chorobą uzależnienia. Nam się udało i po 5 latach walki o syna wyrwał się z tej choroby dzięki Bogu i kilka lat jest już trzeźwy, za co dziękujemy Bogu i terapeutom.
    Serdecznie pozdrawiam i życzę powodzenia w walce o syna oraz podejmowania trafnych decyzji jeżeli chodzi o leczenie syna jak i swoje.

    [quote]Przez 20 lat zdołałam poznac trochę mechanizmy alkoholizmu i szczerze Ci gratuluję, że zdołałeś się ogarnąc - niestety, niektórzy potrzebują więcej czasu i silniejszych bodźców. Póki życia, póty nadziei...[/quote]
    Kurcze trochę mnie dziwi to co napisałaś - bo przez 20 lat poznawania mechanizmów choroby alkoholowej - gratulujesz mi że zdołałem się ogarnąć ;-) - co to znaczy ogarnąć? W leczeniu uzależnień nie chodzi o ogarnięcie lecz o utrzymanie abstynencji a z czasem rozpoczęcie trzeźwienia. Może w wielkim skrócie opiszę Ci jak to było u mnie.Po terapii 8 tygodniowej stacjonarnej i potem przez rok co miesięczne zjazdy w ośrodku oraz uczęszczanie na grupę AA jak i wprowadzenie w życie oprócz grupy dalszych zaleceń terapeutycznych pozwoliło mi utrzymać abstynencję jak i mam nadzieję rozpocząć proces trzeźwienia przez kilkanaście już lat. Ogarnąć kojarzy mi się to np. łózko przykryć piękną kapą rozwaloną kołdrę, nie na tym to polega. W leczeniu uzależnień ważny jest właśnie środek nie zewnętrzna powłoka. Najpierw leczy się ciało, potem psychikę a na końcu ducha (rozwój duchowy) tego mnie nauczyli na 12 Krokach, terapii i jak na razie przez te kilkanaście już lat dzięki Bogu to działa :-)



    napisany przez: jozefaa, 01-12-2010 - 08:15

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
  • Posted: 01.12.2010, 08:42
    **nieznany użytkownik**
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    02.12.10
    postów:
    14
    Pisząc, że się "ogarnąłeś" miałam na myśli dokładnie to, o czym piszesz.

    Syna "odcięłam", bo [b]nie przestawał[/b] pic - mimo stawiania sprawy w taki sposób, jak Ty wobec swojego syna.
    Przed "odcięciem" było umożliwienie (kolejny raz) skorzystania z terapii, a po niej czekała niezła praca z mieszkaniem. Ja wyprowadziłam się "w nieznanym kierunku", by nie mógł powrócic do utartych schematów. On nie wiedział, gdzie mnie szukac; ja wiedziałam, co się z nim dzieje. Miał kontakt z rodziną (jeśli tylko chciał) i wiedział, że jeśli podejmie właściwe decyzje, pomogę mu.
    Jeśli myślisz, że była to łatwa decyzja (z powodów zarówno emocjonalnych, jak i praktycznych), to bardzo się mylisz.
    Nie przeszkodziło to synowi w kultywowaniu "ulubionego" sposobu życia - aż do czasu, kiedy alkohol nieomal go zabił.

    Acha - policja też bywała.

    Nie jestem ciemną kobietą - szukałam pomocy dla siebie i dziecka wszędzie - i Bogu dzięki!- udało mi się ją znaleźc. Masz chyba świadomośc, że nie wszystko złoto, co się świeci i nie każda organizacja, z definicji służąca do pomagania w takich sytuacjach, rzeczywiście chce i jest w stanie pomóc.

    Mnie te 20 lat nauczyło tego, że staram się nie udzielac nikomu "jedynie słusznych" rad, bo wiem, że tyle sposobów, co ludzi. Każdy musi natrafic na swój sposób - wtedy jest sukces.

    Nie wiem, czy czytałeś moje pierwsze posty - ja tu napisałam w trochę innej sprawie... Myślę, że syn jest na dobrej drodze (wreszcie!) by opanowac nałóg - jest naprawdę mocno zmotywowany i zdecydowany; gorzej, że jeśli zaniedba leczenie ciała, to...







    napisany przez: teesa, 01-12-2010 - 12:57
  • Posted: 01.12.2010, 18:16
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    27.08.20
    postów:
    2213
    Wiem co za piekło przeżywasz i jakie trudne decyzje podejmowałaś i ile Cię to zdrowia i nerwów kosztowało. Te nieprzespane noce i zalane łzami poduszki. Dla mnie jednak najgorsze było odczucie bezsilności że nic już nie możemy zdziałać. Niekiedy stoi się jak pod ścianą i ciemność zero wszystkiego, ale nie można odpuścić. Niekiedy się zastanawiam ile to może człowiek znieść w tym w sumie krótkim życiu ziemskim hi hi. Ale damy radę nie ma innej opcji. No a syn sam musi wiedzieć co może a czego nie,jaet zmotywowany więc może wreszcie uda mu się osiągnąć cel i zarazem zadba o zdrowie i fizyczne. My rodzice nie damy rady prowadzić przez całe życie swoich dzieci.

    [quote]Mnie te 20 lat nauczyło tego, że staram się nie udzielac nikomu "jedynie słusznych" rad, bo wiem, że tyle sposobów, co ludzi. Każdy musi natrafić na swój sposób - wtedy jest sukces.[/quote]
    Wiesz pisałem o sobie i swoim doświadczeniu z tego powodu aby pokazać Ci jak u nas zadziałało, pisałem też że co Ty wybierzesz zależny to tylko od Ciebie. Nie pisałem że nasza droga jest jedyną słuszną droga. Ty sama jak wiesz wybierasz swoją drogę walki o syna, trwa jednak już to u Was 20 lat, jest to szmat czasu więc coś tam nie zatrybia do końca że się tak wyrażę i dlatego mnie to trochę martwi. Z obliczeń wychodzi mi że syn miał 19 lat jak zaczęłaś walczyć o niego z jego chorobą alkoholową a teraz ma 39 kurcze całe 20 lat!



    napisany przez: jozefaa, 01-12-2010 - 19:19

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
  • Posted: 01.12.2010, 19:04
    **nieznany użytkownik**
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    02.12.10
    postów:
    14
    Tak to już jest, [b]jozefaa[/b], że jednemu wystarczy "12 kroków" i jedno "podejście" (znam i szanuję takich ludzi), inny tych kroków potrzebuje 1000, a jeszcze inny - 100 000... Z samego dna przepaści. Są też tacy, którzy nigdy nie wracają...
    Musimy byc dobrej myśli, bo w przeciwnym razie nic nie miałoby sensu.
    Stanowimy odrębną grupę ludzi, których może różnic wszystko, ale jednoczy - ból. Ból własnego istnienia i ból niepokoju o najbliższych. Niepokój ten zostanie już z nami na zawsze - musimy się z tym pogodzic...

    Ja nauczyłam się nie myślec o tym, co było; nie rozpamiętywac tego - skupiam się na tym, co mogę zrobic tu i teraz, i zrobic to najlepiej, jak można.

    Życzę Ci wytrwałości i wielu powodów do radości - także tych małych, codziennych...



    napisany przez: teesa, 02-12-2010 - 18:56
  • Posted: 02.12.2010, 16:04
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    27.08.20
    postów:
    2213
    [quote] Z samego dna przepaści. Są też tacy, którzy nigdy nie wracają... [/quote]
    Nie chciałem tego pisać, ale widzę że wiesz i o tym, że niektórym nie jest dane być trzeźwym, nie potrafią być szczerymi w stosunku do siebie i my wtedy nie możemy im pomóc, lecz nie możemy się poddawać. Wiesz podziwiam Cie za Twój upór i siłę, skąd Ty czerpiesz tyle sił aby tak długom walczyć. Jedynie matka może wykrzesać w sobie tak wielką miłość, miłość do dziecka jest zbliżona do miłości bożej, bezwarunkowej i niesłabnącej nigdy. Jesteś wielka, chylę czoło przed Tobą i żyj nadzieją że tym razem się uda czego z całego serca Wam życzę.

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
  • Posted: 02.12.2010, 17:58
    **nieznany użytkownik**
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    02.12.10
    postów:
    14
    Bardzo dziękuję za ciepłe słowa. To jest to, co czyni życie lżejszym! :)
  • Posted: 28.12.2010, 17:44
    **nieznany użytkownik**
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    29.12.10
    postów:
    2
    Powiedzcie mi czy w monarze mozna przebywac z partnerka? i czy we wszystkich osrodkach obowiazuje abstynencja seksualna?? dzieki za odpowiedzi!
  • Posted: 29.12.2010, 18:29
       
    KARO
    oceń:
    moderator moderator
    zarejestrowany:
     wrzesień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    12.10.12
    postów:
    1079
    A Ty tam się jedziesz leczyć, czy pier****ć po kątach?



  • Posted: 29.12.2010, 18:33
    **nieznany użytkownik**
    oceń:
    nowicjusz nowicjusz
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    29.12.10
    postów:
    2
    oho rzetelna i obiektywna odpowiedz. powiem tak. zwracam sie z tym pytaniem do facetów :) "czy w monarze mozna przebywac z partnerka? i czy we wszystkich osrodkach obowiazuje abstynencja seksualna??" pytam bo nie wiem czy jest jeden regulamin dla wszystkich placówek. choc zadnego nie znalazłem.



    napisany przez: iasudfiu, 29-12-2010 - 19:35
  • Posted: 29.12.2010, 20:14
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    27.08.20
    postów:
    2213
    Każdy ośrodek ma swój regulamin, ale jak wiem w każdym jest abstynencja seksualna. Nie znam żadnego ośrodka aby można było się leczyć z dziewczyną swoją i nie było abstynencji. Karo ]dobrze napisała hi hi.

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
  • Posted: 29.12.2010, 21:30
       
    magnola
    oceń:
    moderator moderator
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    04.12.15
    postów:
    895
    Nie jestem facetem ale lubię swój pierwiastek męski więc odpowiem:P Każdy ośrodek ma własne zasady jak już napisał Józef. Są ośrodki, w których wyjątkowo mogą leczyć się pary. Nie powiem ci które obecnie bo szukać mi się nie chce, przeglądałam nie raz taki informator ze wszystkimi placówkami i ośrodkami zajmującymi się leczeniem uzależnień i na pewno były tam takie ośrodki. Jednak zalecane jest aby przynajmniej na początku terapii pary leczyły się oddzielnie. Myślę, że to ustala się przed przyjęciem, a ustalenia i ewentualna zgoda wynika od wstępnych rozmów z obojgiem i też od tego jak partnerzy mogą wpływać na siebie podczas terapii. Jeśli jednak Twoja partnerka nie jest uzależniona i chcesz żeby po prostu w ośrodku z Tobą mieszkała to nie ma takiej opcji. Nie wiem jak jest z abstynencją seksualną, z tego co czytałam o różnych ośrodkach to się doczytałam, że w niektórych są dopuszczalne relacje partnerskie na bardziej zaawansowanych etapach terapii lub poza ośrodkiem np na przepustce.


    człowiek musi znacznie mniej, niż wydaje mu się, że musi
    i może znacznie więcej, niż wydaje mu się, że może...

Przejdź do strony: [-1] 1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 - 7 - 8 - 9 [+1]

Otwarty Portal Monaru