<!-- [site-name] -->
Witaj gość - dzisiaj jest niedziela, 27 września 2020, 

pamięci Marka

Biografia
Marka Kotańskiego
Historia Monaru
"Ty zaraziłeś ich
narkomanią"

"Daj siebie innym"

nasze menu

 strona główna
 nasze linki
 FAQ - pytania i odpowiedzi
 nasze pliki
 nasze bLogi
 nasza galeria
 nasza księga gości

 PLACÓWKI MONARU


nasz najnowszy link

Click

Belgijski Gabinet Terapii Uzależnień
Witamy Ciebie na stronie Belgijskiego Gabinetu Terapii Uzależnień działającego w Belgii od 2014 roku...
odsłon:10919

nasze linki ]

trochę wiedzy o...

 narkotykach
 narkomanii
 narkomania w literaturze
 narkomania w filmie

nasz bLogariusz

licznik odwiedzin

Dzisiaj:5
W tym miesiącu:18709
W tym roku:270830
Ogólnie:3845616

Od dnia 08-01-2002

Przejdź do strony: [-1] 1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 - 7 - 8 - 9 [+1]

Do dołu
Leczenie- jak się odbywa w innych ośrodkach.
  • Posted: 01.09.2005, 20:21
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    27.08.20
    postów:
    2213
    Dziękuję za pozdrowienia. Szkoda, że nie zalogowałaś się i nie mogę do Ciebie napisać bezpośrednio. Może byśmy od czasu do czasu pokorespondowali na poczcie. Mój adres jozefaa@wp.pl jak masz ochotę to napisz. Jestem ciekaw czy Twój syn także pojechał do Zakopanego i jak długo już jest w Zapowiedniku. Może Go znam? Byliśmy już w ośrodku 4 razy i kilku kolegów Bartka już zapamiętałem po imionach lub pseudonimach a mają je wyszukane!! Może spotkamy się na rocznym zjeździe chyba we wrześniu się odbędzie może 17 i 18 ale to jeszcze nie jest ustalone. Pozdrawiam i oczywiście przychylam się całkowicie do Twojej opinii o Zapowiedniku. :lol:
  • Posted: 03.09.2005, 21:29
    **nieznany użytkownik**
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    postów:
    Stary,skoro"Abstynujesz"pare lat to sam wiesz czy trzeźwiejesz,napisałeś że masz nadzieje,narkomania,alkoholizm itp to uzależnienie,wiec wiesz jak to działa,nie masz wpływu na to co syn zrobi,nie próbuj przeżyć życia za niego,pozdrawiam,miej nadzieje ale na nic nie licz,zajmij się sobą
  • Posted: 10.09.2005, 22:51
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    27.08.20
    postów:
    2213
    Masz rację "gość", ale możesz mi wierzysz, że bardzo, bardzo ciężko jest mieć tylko nadzieję i nie myśleć o synu o tym co robi, wiedząc z autopsji jak ciężko jest wyjść z tej matni. A dlaczego myślę, że trzeźwieję, a nie jestem tego pewien? Bo bardzo wiele osób widziałem, którzy twierdzili że napewno trzeźwieją i widziałem co po jakimś tam czasie się z nimi, tymi pewniakami się działo. Ja wiem na tę chwilę, że trzeźwieję i wiem , że proces trzeźwienia to nie constans, tylko łamana i różnie to bywa. Raz trzeźwieję, a niekiedy się znowu trochę cofam, gdy za mało nad sobą pracuję. Ja tak to na teraz odbieram i wolę być zawsze uważny. Kiedyś tak jakoś przed ok.dwoma pierwszymi latami mojego nie picia, stałem się pewny i mam teraz po przez to właśne bogatsze doświadczenie /które teraz mi się napewno przydaje/ ale napewno także o 2 lata krótszą drogę abstynowania/ co nie jest znowu aż takie ważne ile lat/. Wiesz w Toronto w tym roku na zjeździe rocznicowym AA jeden z wypowiadających się miał bardzo wiele lat trzeźwości / jak pamiętam dużo ponad 40 lat/, a co dziennie chodził na mityng. Gdy ktoś się go zaytał dlaczego po tylu latach utrzymywania abstynencji i trzeźwienia nadal tak często chodzi na mityngi on odpowiedział krótko - bo ma teraz za dużo do stracenia. Jakie to proste i prawdziwe prawda? Pozdrawiam

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
  • Posted: 16.09.2005, 23:18
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    27.08.20
    postów:
    2213
    Dziękuję za wszystkie wiadomości i porady. Pozdrawiam i życzę wszystkim pogody ducha. :lol:

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
  • Posted: 16.09.2005, 23:19
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    27.08.20
    postów:
    2213
    Dziękuję za wszystkie wiadomości i porady. Pozdrawiam i życzę wszystkim pogody ducha. :lol:

    Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni od was nie wymagali
    Jan Paweł II, częstochowa, 18.VI.1983

    Nie potrafi przebaczyć innym, kto sam nie zaznał przebaczenia.
    Jan Paweł II, Z przemówienia do młodzieży, Watykan, 1999 r.
  • Posted: 16.12.2005, 15:54
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    27.08.20
    postów:
    2213
    Postanowiłem na chwilkę wrócić do mojego postu. Dlaczego takie postanowienie? Ponieważ chcę się podzielić z Wami jakie zmiany zaobserwowaliśmy z żoną u naszego syna no i po trochę u nas. Pisałem go jak syn był pół roku w ośrodku. Teraz minęło 13 miesięcy i 18 dni jak się tam znajduje. Jest jeż naprawdę zupełnie innym człowiekiem. Odpowiedzialnym i wie po co żyje na tym świecie. Były bardzo trudne chwile przez ten czas u nas jak i u niego. Ale wiele sobie wyjaśniliśmy. Syn był nareszcie na pierwszej przepustce w domu!! Jeszcze co prawda pod opieką rezydenta /kolegi, który ukończył już leczenie/. Ale przed jego przyjazdem byliśmy w ośrodku i bardzo poważnie porozmawialiśmy. A raczej On chciał w obecności terapeutki z nami porozmawiać i powiedzieć co go bardzo boli. Jak można przewidzieć po tej rozmowie przez dwa dni wracałem do normy tak mi dał popalić./Dzięki Admin a raczej Mariusz za rozmowę w tym czsie bardzo mi pomogła /. Popłakaliśmy sobie z synem zarazem i wyjaśniliśmy wiele spraw, które do tej pory dusił w sobie. Naprawdę było to bolesne, ale jakże ważne!!! Wiedziałem, że rozmowa z dziećmi jest ważna, ale nie zdawałem sobie naprawdę sprawy z tego, że jest to aż tak bardzo ważne. Od tego czasu mamy tak jakby białą kartę i naprawdę nasze relacje są bardzo zdrowe. Pisałem wcześniej, że to na pewno i moja wina, że oddalił się od nas i zaczął ćpać. I tak oczywiście było. Zaliczył już kilka następnych przedmiotów w szkole i na wiosnę /jak zdąży zaliczyć resztę przedmiotów a tak zapewne się stanie/ matura. Jest teraz bardzo wesołym choć i bardzo zapracowanym chłopakiem. Ma bardzo dużo pracy, gdyż od długiego już czasu jest w zarządzie. Piszę to także po to, aby dać przykład co dzieje się z osobą będącą w ośrodku. Jak potrafią terapeuci i wspólnota zmienić osobę, która jest tak bardzo uzależniona, zbuntowana, posiadająca bardzo niską samoocenę i nie mogąca znaleźć swojego miejsca w życiu. Taka szybka przemiana nie jest na pewno możliwa bez leczenia w ośrodku- takie jest moje osobiste spostrzeżenie poparte faktami. Teraz jest to pełen życia i radości młody człowiek, który jest już w stanie dać wiele z siebie innym i wie, że życie jest zapewne trudne ale i poprzez pokonanie tych trudności staje się silniejszy. I że poprzez to jest bardziej ciekawe jak i bardzo piękne. Wie o tym, że po prostu naprawdę warto trzeźwo żyć bo to jest dopiero piękne życie. My jako rodzice naprawdę nawet nikłym stopniu nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego jak bardzo źle się działo z naszym synem. Na zewnątrz wtedy nie było tego tak widać jak naprawdę bardzo był chory jak odwoziliśmy go do ośrodka. Brał niby tylko trawkę i amfetaminę /TYLKO śmieszne mi się to teraz wydaje/ i takie wielkie spustoszenie to świństwo zrobiło w jego organizmie, w jego mózgu , psychice. Zupełnie nie zdawaliśmy sobie sprawy z tego jak bardzo miał już spaczoną wizję wartości życia. To jest niesamowite jakie wielkie zmiany już się dokonały w nim dzięki długoterminowej terapii i społeczności w ośrodku. Na łamach tej strony oficjalnie chcę podziękować Terapeutom /Pani Jagodzie i reszcie/ Pani Basi dyrektorce Ośrodka w Zapowiedniku oraz Dziękuję Wam wszystkim , którzy pomogliście nam swoimi wypowiedziami i radami. Pozdrawiamy Was i życzymy pogody ducha i spokojnych, radosnych świąt Bożego Narodzenia oraz wszystkiego dobrego w Nowym 2006 Roku. Może w przyszłym roku znowu po jakimś czasie wrócę do tematu jak będzie taka możliwość. :lol:
  • Posted: 16.12.2005, 19:10
    **nieznany użytkownik**
    oceń:
    domownik domownik
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    30.05.09
    postów:
    59
    ech...przeczytałam to jak piękną bajkę z nieprzyjemnym początkiem ale z jakże wspaniałym zakończeniem nie wiele można napisać ale pomazyć o tym aby każdy uzalezniony taką szansę wykorzystał ja leczę się ze współuzaleznienia ale mój partner do tej pory nic nie zmienił w swoim postępowaniu jestem przygnębiona choc nie już tak jak na poczatku/spotkania w Monarze pomagają/ ale myslę że ja nie przeżyję takiego zakończenia Zyje dalej choć przy moim boku spada na dno ukochany człowiek....może tak musi być jego upór prowadzi go coraz dalej tylko zmierza nie w tym kierunku to będą już trzecie święta bez trzeżwego taty i męża smutne to pozdrawiam was wszystkich bo jesteście moją podporą i codziennie z niej korzystam.....
  • Posted: 16.12.2005, 20:25
    **nieznany użytkownik**
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    postów:
    moze to swinstwo co teraz napisze, ale... na co bys zwalil wine za "spustoszenia" jakby nic nie bral...?
  • Posted: 16.12.2005, 22:45
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    27.08.20
    postów:
    2213
    Na nic bo nie miałby takich spustoszeń jakby nie ćpał. To chyba jasne prawda. Nie wiem o czym ty myślisz bo już dawno się nauczyłem nie myśleć za innych. Współuzaleznienie nie spowodowałoby nigdy takich wielkich spustoszeń. :idea:
  • Posted: 17.12.2005, 00:20
    **nieznany użytkownik**
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    postów:
    mowie o tym ze znam przynajmniej 30 osob zazywajacych regularnie amfetamine i marihuane, jakos nie maja "spustoszen" w stopniu wyraznie wiekszym niz reszta populacji, za to bez problemu znajdzie sie kilku nie bioracych zadnych dragow, z kompletnie zjechana psychika (tylko kilku bo na palcach jednej reki mozna policzyc ludzi z osiedla ktorzy nie cpaja). Co najciekawsze zawsze, ale to zawsze rodzice dowiedziawszy sie ze dziecko bierze, wine za wszystkie swoje bledy wychowawcze zwalaja na narkotyki.

    Jednego sie nauczylem obserwujac zacpane miasto - nigdy narkotyki nie sa przyczyna problemow rodzinnych, to zawsze dziala w te druga strone. Owszem zniszczenia moga byc przy naduzywaniu amfy, jesli dzieciak potraktuje to jako ucieczke od codziennych problemow. Pytanie, kto mu te problemy stworzyl? Kogo nie bylo, gdy trzeba bylo je rozwiazac? Czego zabraklo ze byl w tym procencie osob nie radzacych sobie z obecnoscia narkotykow w ich zyciu?

    y0, a teraz dokoncz terapie i powiedz glosno "to moja wina, to ja wepchnalem go w bagno - nie substancji chemicznych ktore sa w zyciu kazdego obecnie czlowieka"
  • Posted: 17.12.2005, 12:32
    **nieznany użytkownik**
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    postów:
    ales tu tomtom durny oj durny ze az wstyd :oops:
  • Posted: 17.12.2005, 12:59
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    27.08.20
    postów:
    2213
    Przykro mi to mówić ale tomtom ty chyba z księżyca się urwałeś. Mam nadzieję, że ty nic nie bierzesz. A może jesteś suchy jak piasek na pustyni. Z takim rozumowaniem i swoimi wypowiedziami to ty każdego zdrowo myślącego człowieka zmuszasz do litości nad sobą. Chyba lubisz aby się nad tobą litowano. Naprawdę żal mi ciebie, ty w ogóle nie żyjesz w realnym świecie, a szkoda bo ten świat jest naprawdę bardzo fajny gdy się na niego na trzeźwo ale naprawdę na trzeźwo patrzy. Więcej nie będę odpowiadał na twoje posty dopuki nie nauczysz się słuchać innych i choć trochę nie zaczniesz się zmieniać. Naprawdę szkoda mi ciebie. Pogody ducha i zdrowych a co za tym idzie wesołych świąt.
  • Posted: 17.12.2005, 13:36
    **nieznany użytkownik**
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    postów:
    Kotunka napewno jeszcze zaświeci słoneczko w Waszej rodzinie. Bądz cierpliwa. Wiem, że napewno jest Ci wiele razy bardzo ciężko. Ale napewno będzie lepiej i trzeba zawsze mieć nadzieję. Nie można tracić nadziei. Ważne, że robisz już tak dużo dla Was wszystkich uczestnicząc w terapii dla współuzależnionych i napewno jeszcze wiele innych cudownych wręcz rzeczy. Napewno bardzo wiele dobra z tego wyniknie. To poprostu działa. Życzę Tobie i całej Twojej rodzinie wiele miłości i spokoju oraz cierpliwości i doczekania się jak najszybciej prawdziwej radości i szczęśliwych świąt oraz zdrowia dla męża. Swiatełko napewno zaświeci. :idea:
  • Posted: 17.12.2005, 13:40
       
    jozefaa
    oceń:
    neofita neofita
    zarejestrowany:
     marzec 2005
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    27.08.20
    postów:
    2213
    Kotunka pozdrawiam to ja pisałem ale zapomniałem się zalogować. :!:
  • Posted: 17.12.2005, 19:26
    **nieznany użytkownik**
    zarejestrowany:
     grudzień 2004
    Status:
    off-line
    ostatnia wizyta:
    postów:
    Jozef, miedzy nami jest jakas potezna przepasc - nie jestem w stanie po prostu zrozumiec tego co mowisz. Jasne sa jakies stwierdzenia, tezy, ale skad one sie wziely? Jak jedna ma sie do drugiej? Gdzie tu jakas logika albo chociaz pomyslunek?

    Ostatni raz takie uczucie mialem gdy jakies 5 lat temu ostatnio wlaczylem telewizor i lecial jakis polski serial. Rownie dobrze mogli by mowic po chinsku, konflikt kulturowy byl zbyt duzy aby uzyskac zrozumienie.

Przejdź do strony: [-1] 1 - 2 - 3 - 4 - 5 - 6 - 7 - 8 - 9 [+1]

Otwarty Portal Monaru